Page 2 of 6

Islandzka wichura i kilka słów o krachu finansowym

Dzień 13 Chwile grozy i walka o przetrwanie

Trzynasty dzień rowerowej przygody na Islandii może troszkę stereotypowo, ale jak przystało na liczbę trzynaście należy do pechowych. Zanim jednak ruszymy przed siebie, kontaktujemy się z zaznaczonymi na otrzymanej jeszcze w Reykjaviku mapie, tak zwanymi entuzjastami rowerowymi, którzy służą pomocą w nagłych, kryzysowych sytuacjach. Chłopak co prawda przyjechał, ale jedyne co był w stanie zrobić, to dokonać oględzin opony i powiedzieć, że możemy wyciąć kawałek starej dętki i przykleić ją od spodu, żeby zabezpieczyć rozcięcie od środka. Na ten pomysł wpadłem już wcześniej. Niestety nie posiada żadnych zapasowych części, a w szczególności opony o rozmiarze dwudziestu ośmiu cali. Co więcej nie dysponuje również żadnym zestawem naprawczym.

Read More

Ptaki Hitchcocka i gierki Islandczyków z Unią Europejską

Dzień 11 Na lagunie lodowcowej

Dzień rozpoczyna się dość leniwie. Znowu deszcz. Nikt z nas nie chce opuszczać namiotu, ale w końcu musimy się zebrać w sobie. Południowej części wyspy nie polubimy. Kolejny dzień i znowu deszcz. Krajobrazy albo nieustannie spowite we mgle, albo gdy już na chwilę zaprezentują swój charakter, nie mają nic powalającego do zaoferowania. Skały i ciemny piach ciągną się niezmiennie dziesiątkami kilometrów.

Read More

Pierwsze kilometry w południowej Islandii

Dzień 9 Norweski kompan

Pada. Całą noc pada, a ja nie mogę zasnąć przez odgłosy przesuwanych drzwi w przyczepie kempingowej stojącej tuż przy naszym namiocie. Cały czas ktoś hałasuje. Dochodzę do wniosku, że dużo łatwiej jest mi zasnąć na odludziu, gdzie nikt się nie kręci, nie przeszkadza. Deszcz i wiatr nie są zwiastunem łatwego dnia. Kolejny ciężki dzień po wymęczonych wczoraj siedemdziesięciu kilometrach. Wymiana spostrzeżeń z Norwegiem na temat dzisiejszego odcinka i ruszamy przed siebie, póki wiatr nie rozszalał się jeszcze na dobre.

Read More

Islandia na dwóch kółkach kontra Islandia autobusem

Dzień 7 Australijczycy i Włosi na rowerach oraz kilka słów o islandzkim kinie

Początek tego dnia, to najbardziej udany fragment wyjazdu pod kątem połykanych kilometrów. Trzydzieści pięć kilometrów do upragnionego Akureyri w ekspresowym tempie dwudziestu pięciu kilometrów na godzinę. To drugie co do wielkości miasto w Islandii, nazywane często jej północną stolicą, będące jednocześnie miastem portowym i centrum rybackim.

Read More

Islandzki interior i pierwsze kroki na północy wyspy

Dzień 5 Stosunek do obcokrajowców i islandzkie kempingi

Gdy przyjeżdżasz do Islandii pamiętaj o jednym, tu możesz liczyć albo na siebie, albo na innych turystów. Nocując na jednym z kempingów, choć tak naprawdę trudno to miejsce nazwać kempingiem, poczułem się przez chwilę jak w turystycznych miejscowościach Maghrebu. Opuszczając ów miejsce, dwie śruby, które otrzymałem od Dobrego Niemca, okazały się za krótkie. Założyłem zatem dwie dłuższe, jednakże chciałem ograniczyć dystans pomiędzy wspornikiem, a ramą kilkoma nakrętkami. W recepcji poinformowano mnie, iż co prawda mają serwis rowerowy, ale poratowanie kilkoma starymi, zardzewiałymi nakrętkami będzie mnie kosztować trzy i pół tysiąca koron. Podziękowałem za pomoc.

Read More

Gejzery, Gullfoss i początki walki na Kjölur

Dzień 3 – Gejzery, wodospad Gullfoss i islandzka turystyka

Nikt z nas nie ma dziś ochoty wychodzić z namiotu. Położyliśmy się spać o północy, a najcięższy fragment podróży właśnie przed nami. Dziś mamy wjechać na słynną drogę Kjölur ciągnącą się przez islandzki interior. Pogoda od samego początku dopisuje. Świeci słońce, a wiatr nie rozszalał się jeszcze na dobre. Zahaczamy o pobliski market, by nakupić zapasów żywnościowych na trzy dni jazdy. Spotykamy rowerzystkę z Holandii, która tak jak i my obiera podobną trasę i zamierza przejechać interiorem na północ i dotrzeć do jedynki. Ubrani na krótko w pełni świecącym słońcu ruszamy przed siebie.

Read More

Rowerem przez Islandię. Keflavik – Reykjavik – Laugarvatn

Dzień 1 Pierwszy wiatr i islandzki policjant

Pierwszy dzień każdego wyjazdu zawsze jest dniem najtrudniejszym. Strach, niepewność, obawa przed tym co nas czeka. Nie inaczej jest i tym razem. Uczucie przybiera na sile z każdym kolejnym momentem zbliżania się do wyspy pogrążonej jakby w otchłani, spowitej we mgle, otoczonej tajemniczością.

Read More

Pożegnanie z Japonią

Japonia w oczach Europejczyka jest wizją całkowicie odmiennego świata, czymś tak bardzo innym, orientalnym, egzotycznym, iż nie dającym się w żaden sposób powiązać z naszą europejskością, zachodniością. Jeśli ów stereotypowy Europejczyk czułby się poszkodowany, zbulwersowany pewną formą zastosowanego uogólnienia, ograniczę swoje stwierdzenie wyłącznie do osób wyrażających w rozmowach tuż przed moim wyjazdem swoje poglądy na temat inności dalekowschodniego świata. Otóż wspomniani interlokutorzy w Japonii nigdy nie byli i istnieje mała szansa, że kiedykolwiek się tam pojawią. Formułowane poglądy zbudowane zostały raczej na podstawie panujących w społeczeństwie kliszy, tudzież zasłyszanych historii.

Read More

Jak smakuje japońska turystyka. Kawaguchiko

Pogoda znowu daje się nam mocno we znaki. W Tokio widzieliśmy już jednak wszystko to, co było w planach. Blondynka ma już ewidentnie dość jednej z największych metropolii świata. Przed wyjazdem obojgu nam zależało na zobaczeniu regionu pięciu jezior. Tuż po przyjeździe pogoda pokrzyżowała nasze plany. To jednak najprawdopodobniej ostatnia szansa w naszym życiu, by zobaczyć Fudżi. Decyzja może być tylko jedna. Ruszamy w drogę.

Read More

Powrót do Tokio

Do Tokio wracamy dzień wcześniej niż pierwotnie zakładaliśmy. Mieliśmy wyjeżdżać wcześnie rano, ale zmiana planów sprawiła, że wieczorem łapiemy pociąg z Osaki do stolicy. Zafascynowani pięknem Sakury w pełnym rozkwicie, przesuwamy coraz bardziej nasz odjazd z tego fascynującego miasta. Przychodzi jednak moment, w którym musimy pożegnać się z widokiem kwitnących wiśni.

Read More

Page 2 of 6

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén