Autor: Maciej (Page 2 of 10)

Peneda-Gerês, czyli w jedynym portugalskim Parku Narodowym

Bragę opuszczamy chwilę przed 9:00 rano. Na drogach jest jeszcze spokojnie. Kierujemy się w stronę jedynego w Portugalii Parku Narodowego Peneda-Gerês, oddalonego o około 60 kilometrów od Bragi. Tak, choć może się to wydawać dziwne, to na terenie całego kraju jest tylko jeden Park Narodowy założony 8 maja 1971 roku. Zajmuje on powierzchnię nieco ponad 700 kilometrów kwadratowych i jest bardzo słabo zaludniony. Z ostatnio przeprowadzonych spisów ludności wynika, iż tereny parku zamieszkiwane są przez około 10 tysięcy tubylców. Wjeżdżamy powoli na teren parku, jadąc wzdłuż linii brzegowej wijącej się gdzieś tam na dole rzeki Lima. Zatrzymujemy się na moment, by zachwycić się pięknem natury. Spoglądamy na otaczające dolinę rzeczną góry, robimy kilka zdjęć i kontynuujemy naszą podróż. W pewnym momencie docieramy do mostu, gdzie stoi elektrownia i kontynuujemy coraz bardziej krętą górską drogą w stronę celu. Koniec końców droga asfaltowa zamienia się w szutrową. Cóż, nie mamy innego wyjścia, gdyż to jedyna możliwa opcja dostania się do Soajo, jednego z dwóch obranych przez nas do zwiedzania miasteczek.

Największe atrakcje Parku Narodowego Peneda-Gerês – Zjawiskowa Dolina rzeki Lima

Read More

Brazylijski wieczór w Bradze

Zasiadamy w ogrodzie z butelką wina. Chwilę później dosiada się mężczyzna, na oko 30 kilku letni, masywnej postury o ciemniejszej karnacji, z gęstym zarostem. Również wyciąga butelkę wina, ser i wędliny. Momentami spogląda na nas, ale się nie odzywa. Wskazuje palcem na ser, chce żebyśmy się poczęstowali. Wydaje mi się, że kojarzę go z wczorajszego wieczoru w ogrodzie. Był jedną z czterech osób, które siedziały i rozmawiały. Jeśli dobrze pamiętam była to dwójka Portugalczyków i dwójka turystów najprawdopodobniej z Brazylii. Wnioskuję po akcencie. Moje umiejętności portugalskiego nie są zbyt zaawansowane, ale skoro nadarza się ku temu okazja, należy z niej skorzystać.

Read More

Braga – największe atrakcje

Sanktuarium Bom Jesus do Monte

Nasza wizyta w Bradze przebiega dwuetapowo. Najpierw odwiedzamy jedną z największych atrakcji Bragi, sanktuarium Bom Jesus do Monte, które administracyjnie nie znajduje się w granicach miasta Braga, lecz na terenie miejscowości Tenões. W następnej kolejności skupimy się już stricte na Bradze i jej atrakcjach. Wsiadamy zatem wcześnie rano do auta i serpentyną wijącą się w górę podjeżdżamy do sanktuarium. Zostawiamy pojazd na pobliskim parkingu i resztę drogi pokonujemy pieszo.

Read More

Guimarães – tu narodziła się Portugalia

Do Guimarães dojeżdżamy około godziny 16:00. Niestety nie mamy za wiele czasu na zwiedzanie, a jest to miejsce, któremu z pewnością warto poświęcić cały pełen dzień. Nie lubię pchać się autem do centrum miast, tym samym nasz pojazd zostawiamy na parkingu jednej z tutejszych galerii handlowych, a dalszą drogę pokonujemy pieszo.

Pogoda staje się dużo bardziej łaskawa. Niebo rozjaśnia się i ukazuje swój błękit, a popołudniowe słońce daje poczucie ciepła.

W poniedziałkowe popołudnie Guimarães wydaje się być uśpione. A może to zupełnie normalne. Może po prostu w porównaniu z zatłoczonym Porto Guimarães sprawia zupełnie inne wrażenie. Idąc starymi kamiennymi uliczkami dochodzimy do głównego placu miasta. Guimarães jest na tyle kompaktowe, że bez problemu możemy obejść najważniejsze jego miejsca na pieszo.

Read More

W stolicy wina Porto cz. 2

Ribeira

Ribeira, serce Porto, historyczna, centralna część miasta, dzielnica o której słyszał i czytał każdy choć troszkę zainteresowany Portugalią. Od 1996 roku obiekt dziedzictwa kulturowego na światowej liście UNESCO. Głównym punktem Ribeiry jest wspomniana już promenada Cais de Ribeira, jak i znajdujący się nieopodal plac Praça de Ribeira.

Read More

W stolicy wina Porto cz. 1

Spoglądam za okno i widzę po raz trzeci ten sam obrazek. Zmęczenie? Chyba nie do końca, gdyż po raz trzeci samolot skręca w lewo i próbuje podejść do lądowania. Zgodnie z informacjami pilota już pół godziny temu powinniśmy wylądować. Pasażerowie stają się coraz bardziej niecierpliwi. To huragan Leslie, o którym będzie w najbliższych dniach bardzo głośno. Koniec końców koła samolotu z impetem uderzają o płytę lotniska. Można odetchnąć z ulgą. Potwór wylądował, a my wychodząc na zewnętrz musimy się zmierzyć z tym co dopiero nastąpi. Pracownicy lotniska nie podstawili ani autobusu, ani rękawa, tym samym drogę do sali przylotów musimy przebiec w ulewie będącej niczym innym jak ścianą deszczu wspieraną silnie wiejącym wiatrem. To właśnie dlatego nie mogliśmy wylądować.

Read More

Śnieżycowy Jar i okoliczne atrakcje

Wiosna nadchodzi wielkimi krokami, a tym samym czas ruszyć się z domu. Do tej pory na blogu pojawiały się tylko teksty z poza granic naszego kraju. Tym razem czas na coś z lokalnego podwórka, z pewnego mikroregionu Wielkopolski. Wybierzemy się do znajdującego się niedaleko mojego rodzinnego domu Rezerwatu Przyrody Śnieżycowy Jar. Biorąc pod uwagę, że byłem tam w całym swoim życiu kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy, powinien to być pierwszy tekst na blogu. Tak się nie stało. Tym samym nadrabiam.

Read More

Pożegnanie z krajami bałtyckimi

Późnym popołudniem wracamy do stolicy. Zostawiamy auto przed naszym lokum i udajemy się w ostatni spacer po stolicy. Dzień kończymy w niezwykle klimatycznej restauracji Munga Kelder, tej która zwróciła naszą uwagę dzień wcześniej. Lokal znajduje się w piwnicy. Ściany wymalowane na biało, kamienne łuki wiszące nisko nad głowami, wysokie drewniane krzesła i lekko tlące się światło wytwarzają niezwykle intymną atmosferę. Jednak tym co najważniejsze jest oczywiście jedzenie. Naszą ucztę rozpoczynamy od wina i deski serów, ale zanim na stole pojawi się nasze zamówienie, kelnerka proponuje nam chleb własnego wypieku z masłem karmelowym, również wytwarzanym przez lokal. Propozycja okazuje się strzałem w dziesiątkę. Świeży, jeszcze ciepły chleb w połączeniu z karmelem rozpływa się w ustach. Chwilę później, gdy na stół trafia wino i sery, pani dopytuje jak smakował chleb. Gdy tylko widzi nasze zachwyty, przynosi kolejną porcję. Na główne danie dwie propozycje rybne, sandacz i pstrąg. Nie dane mi było zjeść pstrąga na Łotwie, tym samym doczekałem się w końcu na sam finał wyprawy po krajach bałtyckich. Ponadto testujemy jeszcze selekcję lokalnych porterów, spędzając w Munga Kelder fantastyczny wieczór będący zwieńczeniem całego wyjazdu do Litwy, Łotwy i Estonii. Zachwycił nas nie tylko wystrój, atmosfera panująca w lokalu jak i błogie jedzenia, ale również niesamowita obsługa klienta, o którą tak trudno w dzisiejszych czasach. Tu naprawdę można było się poczuć traktowanym jak gość, a nie jak kolejna okazja do zarobku.

Read More

Estoński Park Narodowy Lahemaa

Gdyby komuś było mało zwiedzania Tallinna może udać się jeszcze do opuszczonego kompleksu olimpijskiego Linnahall. Co prawda Estonia nigdy nie była organizatorem igrzysk, jednakże w Tallinnie odbywała się część zawodów sportowych podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w 1980 roku, których gospodarzem była Moskwa.  Natomiast na wschodnich obrzeżach stolicy można zatrzymać się w ogrodach przy pałacu Kadriorg, barokowej perły północy. My jednak naszą uwagę postanawiamy skupić po raz kolejny na tym co najpiękniejsze, a mianowicie przyrodzie. Grzechem byłoby przyjechać do Estonii i nie zobaczyć jednej z największych atrakcji turystycznych, Parku Narodowego Lahemaa położonego trochę ponad 50 kilometrów na wschód od stolicy. Lahemaa to jeden z obowiązkowych punktów wizyty w tym nadbałtyckim kraju. Naszą dzisiejszą wycieczkę podzielimy na trzy części o czym za chwilę. Wsiadamy w samochód i pędząc dwupasmową drogą ekspresową w niespełna godzinę jesteśmy u wrót Lahemy.

Read More

Helsinki – najciekawsze miejsca stolicy Finlandii

Budzik dzwoni chwilę przed 5:00 rano. Wyrwany ze snu, całkowicie zaspany powoli wstaję z łóżka i udaję się do łazienki. Słońce już wstało. Spacerem udajemy się na odprawę promową. Miasto o wczesnych godzinach porannych wydaje się być wymarłe. Docieramy na terminal i ustawiamy się w kolejce do kontroli dokumentów. Nikt nas jednak nie kontroluje, a bramkę wejściową otwieramy przy użyciu karty pokładowej i znajdującego się na niej kodu kreskowego. Nie mamy wykupionego miejsca w kajucie, a tym samym tuż po wejściu na statek znajdujemy sobie miejsce w jednej z restauracji. 10-piętrowy kolos wywiera na mnie ogromne wrażenie. Trudno by było inaczej, gdyż tak naprawdę promem popłynę po raz pierwszy w życiu. Restauracje, sklepy, bary i wiele innych atrakcji mogą wprawić w osłupienie. Dwie kolejne godziny mijają w błyskawicznym tempie, a my zbliżamy się do portu w Helsinkach.

Read More

Page 2 of 10

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén