Marvão opuszczamy wcześnie rano, gdyż czeka nam dziś kilkugodzinna podróż po najbardziej spektakularnych klasztorach na terenie Portugalii. Przemierzając na zachód teren coraz bardziej się wypłaszcza a my dojeżdżamy do pierwszego przystanku na trasie, miejscowości Tomar. Turyści przyjeżdżają tu w zasadzie tylko i wyłącznie jednym celu, a mianowicie odwiedzeniu Klasztoru Zakonu Chrystusa, czyli Convento de Cristo. Zostawiamy zatem auto na znajdującym się poniżej parkingu i ruszamy w górę na tereny tej jakże fascynującej budowli.

Zarówno miejscowość jak i klasztor w 1162 roku założył brat zakonny Gualdim Pais. Ów decyzję podjął w 1159 roku król Afonso Henriques, a motywem do działania były zasługi zakonu podczas rekonkwisty. Miejsce to stało się ośrodkiem władzy religijnej i wojskowej. Templariusze właśnie stąd rozpoczynali krucjaty, które miały na celu wypędzenie Maurów z Portugalii i Hiszpanii. Z tamtego okresu pochodzi Charola, czyli kościół romański o nietypowym układzie. Mamy tu ośmiokątny główny ołtarz znajdujący się pośrodku szesnastokątnej budowli.

W 1249 postawiona zakonowi misja dobiegła końca, a templariusze otrzymali majątki ziemskie rozlokowane w różnych częściach Półwyspu Iberyjskiego. Potęga zakonu zaczęła ciążyć europejskim królom i tym samym papież Klemens V za namową ówczesnego króla Francji Filipa IV Pięknego rozwiązał zakon. W 1318 roku król Dionizy I na przekór decyzji papieskiej otworzył na nowo zakon pod nazwą Zakon Rycerzy Chrystusa. Klasztor trafił w ręce nowego zakonu podległego bezpośredniej władzy królewskiej.

Największy rozkwit klasztoru przypada na okres portugalskich wypraw kolonialnych w XV i XVI wieku. Odbywały się one pod patronatem zakonu, a sam książę Henryk Żeglarz był jego wielkim mistrzem. To właśnie za jego czasów rozbudowano klasztor o krużganki cmentarne i pralnicze.

Dalsza rozbudowa miała miejsce za panowania króla Manuela I. Dobudowano nową nawe, okna w stylu manuelińskim w głównej sali kapituły. W zdobieniach o przeważających motywach morskich można dostrzec tematykę nawiązującą do wypraw kolonialnych.

Za panowania Jana III Pobożnego klasztor dorobił się czterech nowych krużganków w stylu renesansowym o czym świadczą greckie kolumny, łagodne łuki i proste wnęki. Wtedy to zakon zdemilitaryzowano i przekształcono w ośrodek stricte religijny.

W 1983 roku klasztor wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Będąc w Tomar warto jednak poświęcić chwilę czasu także na spacer po starych, pobielonych wapnem uliczkach oraz zajrzeć w okolice XVII-wiecznego ratusza, kościoła São João Baptista z zabytkową dzwonnicą oraz, XV-wiecznej synagogi.

Centralny plac w Tomar

Miasteczko położone po obu stronach rzeki Nabão jest jednym z najbardziej malowniczych na całej naszej trasie. Ruszamy jednak dalej, gdyż przed nami jeszcze trzy kolejne niezwykle ciekawe miejsca.

Nad rzeką w Tomar

Kolejna z niezwykłej trójcy budowli sakralnych wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1983 roku znajduje się w miejscowości Batalha i jest to Klasztor Matki Boskiej Zwycięskiej, czyli Convento de Santa Maria da Vitória. Niewątpliwie jest to jeden z najpiękniejszych przykładów architektury i sztuki gotyku w całym kraju.

Wnętrza klasztoru w Batahla

Budowa klasztoru rozpoczęła się w 1385 roku, trwała 150 lat i została zainicjowana przez króla Jana I, który chciał odwdzięczyć się Matce Boskiej za zwycięstwo w bitwie pod Aljubarrotą. Kolejni władcy dobudowywali bądź przebudowywali już istniejące budynki. Z historią klasztoru związane jest również powstania miejscowości Batahla, czyli z języka portugalskiego bitwa.

W 1388 roku klasztor oddano dominikanom, którzy byli w jego władaniu aż do likwidacji zakonów religijnych w roku 1834.

Majestatyczna architektura miała służyć demonstracji królewskiej potęgi. Klasztor stał się jednocześnie symbolem zapoczątkowanej przez Jana I dynastii Aviz. Uważany jest za wzorzec połączenia architektury gotyku z tutejszym style manuelińskim.

Klasztor w Batahla

Nasze zwiedzanie rozpoczynamy w kościele będącym trójnawową bazyliką z transeptem. Świątynia ma 80 metrów długości i jest jednym z największych gotyckich kościołów na terenie całego kraju.

Przechodzimy do Kaplicy Fundatora, którą Jan I ufundował jako miejsce pochówku dla siebie, królowej Filipy Lancaster oraz następców tronu. Budowę ukończono rok po śmierci Jana I, a jego ciało przeniesiono do sarkofagu w centralnej części kaplicy. Pod ścianami natomiast można zobaczyć groby potomków Jana I jak chociażby Alfona V, Jana II czy księcia Henryka Żeglarza.

Klasztor w Batahla

W dalszej części przechodzimy do Krużganku Królewskiego przylegającego do północnej nawy kościoła, którego łuki cechują się niezwykłymi zdobieniami.

Kapitularz przylegający do wschodniego boku krużganka ukończono w XV wieku i zbudowano go na planie kwadratu o sklepieniu żebrowym. W 1924 roku powstał tu Grób Nieznanego Żólnierza, który upamiętnia portugalskich żołnierzy poległych w I wojnie światowej.

W Starym Refektarzu położonym po zachodniej części dziedzińca znajdziemy muzeum wojskowe.

Niedokończone Kaplice zwane również są Panteonem Edwarda I. Budowę rotundy zapoczątkował w 1434 roku król Edward I. Budowy jednak nigdy nie dokończono i porzucono ją ostatecznie w 1533 roku.

Krużganek Alfonsa V dobudowano jak łatwo się domyślić za panowania tegoż władcy. Wtedy to zwiększył on zdecydowanie liczbę klasztornych pomieszczeń. Jest jednym z pierwszych piętrowych krużganków wzniesionych w Portugalii. W przyległych budynkach znalazły się spiżarnia, mały refektarz, magazyn drewna i oliwy, warsztaty, a na piętrze dormitoria, szpital, archiwum i biblioteka.

Warto zaznaczyć, że nie wszystkie budynki klasztoru zachowały się do dzisiejszych czasów. W roku 1808 i 1810 klasztor był zajmowany przez wojska napoleońskie. W trakcie pożaru w 1810 roku spłonęły dormitoria i biblioteka. Budynków nigdy nie odbudowano, a w czasie prac restauracyjnych rozebrano zniszczone pozostałości. Nie zmienia to jednak faktu, że warto poświęcić trochę czasu na dokładne zwiedzenie opisanych budowli i pomieszczeń, gdyż jest to fascynująca podróż nie tylko przez ciekawą historię, ale również uczta dla oka w obliczu zniewalającej architektury.

Kończymy zwiedzanie, a z uwagi na fakt na porę obiadową, udajemy się do pobliskiej restauracji na obiad.

Na naszej trasie perełek wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO pozostało nam już tylko Opactwo Cystersów w Miejscowości Alcobaça. Klasztor założono w 1153 roku przez Afonso Henriquesa jako pierwszy klasztor cysterski w podziękowaniu za zdobycie miasta Santarém. Wraz z klasztorem przekazano cystersom 44.000 hektarów ziemi. W ten sposób stał się jednym z najbardziej wpływowych klasztorów na całym półwyspie Iberyjskim. W 1834 roku mnichów zmuszono do opuszczenia klasztoru. Było to związane z dekretem Joaquima Antonio de Aguiara o zniesieniu wszystkich zakonów portugalskich.

Opactwo Cystersów w Alcobaça

Klasztor rozbudowywano przez kilka kolejnych wieków w oparciu o architekturę zakonu Opactwa Clairvaux.

Pierwszym powstałym budynkiem był kościół wznoszony od 1178 roku, który obecnie jest największą tego typu gotycką świątynią w Portugalii. W XIII wieku dobudowano kapitularz, dormitorium i refektarz.

To tyle, a w zasadzie aż tyle. Na krótkim odcinku drogi zwiedziliśmy trzy majestatyczne budowle wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO.

Pominąłem natomiast jedno miejsce, do którego teraz wrócę. Jest ono z pewnością dużo bardziej rozpoznawalne – przynajmniej ze słyszenia – w naszym kraju niż trzy pozostałe wspomniane wyżej. Mowa tutaj o Fatimie. Samo miasto nie wyróżnia się tak naprawdę niczym i nie byłoby nikomu znane gdyby nie historia objawień fatimskich.

Według podań pierwsze z nich miało miejsce w 1758 roku, kiedy to Matka Boska miała ukazać się niemej pasterce, by przywrócić jej głos. Jej ojciec w podzięce wzniósł kapliczkę. Niedługo potem znaleziono figurę Matki Bożej w okolicznych pokrzywach. To właśnie od tego słowa pochodzi nazwa znajdującego się tu sanktuarium – ortiga. W 1917 roku Franciszek, Hiacynta Marto i Łucja dos Santos ogłosiło kolejne objawienie i przekazanie trzech tajemnic fatimskich.

Wnętrza sanktuarium w Fatimie

Niestety samo sanktuarium ma przerażający wygląd. To po prostu potężny betonowy plac z brzydką, niczym nie wyróżniającą się świątynią pośrodku, której z pewnością daleko do takich cudów architektonicznych jak chociażby Santuário de Nossa Senhora dos Remédios w Lamego czy też Bom Jesus do Monte na obrzeżach Bragi.

Sanktuarium w Fatimie

Opuszczamy Fatimę i udajemy się dalej do Obidos, gdzie planujemy zostać na noc. Co ciekawe nasz pokój przez pomyłkę został zarezerwowany komuś innemu. Jesteśmy jednak w Portugalii, a właściciel z pewnością nie zostawi nas na lodzie. W zamian za pokój otrzymujemy piętrowy dom z trzema sypialniami, dwoma łazienkami, salonem, trzema balkonami i ogrodem. Cóż, trudno byłoby się skarżyć na taką zmianę. Zostawiamy bagaże w domu i ruszamy w obręb kamiennych murów starego miasta.

Nazwa miasteczka pochodzi od łacińskiego słowa oppidum oznaczającego ni mniej ni więcej osiedle obronne zakładane w miejscach chronionych ukształtowaniem terenu.

Uliczki w Obidos

Cofnijmy się jednak na chwilę w czasie i przyjrzyjmy się historii miasteczka. Otóż jego początki sięgają czasów starożytnych, kiedy znajdowała się tu celtycka osada. W późniejszym czasie wioskę przejęli Rzymianie, którzy założyli jeden ze swoich obozów warownych. W średniowieczu miasteczko jak wiele innych w Portugalii okupowali Maurowie i to właście za ich panowania wzniesiono górujący zamek. Po rekonkwiście Obidos przejęli chrześcijanie, a ówczesny król Dionizy I zlecił odnowę miasta i umocnienie miejscowej warowni, którą następnie sprezentował swojej żonie Izabeli Aragońskiej. W 1755 roku miasto zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi, jednakże Portugalczycy doskonale poradzili sobie ze zniszczeniami i odbudowali je z taką dbałością, że dziś jest jedną z najważniejszych perełek turystycznych w całym kraju.

Uliczki Obidos

Głównym punktem zwiedzania miasteczka jest warowny zamek Castelo dos Dinis. Obecnie na terenie zamku znajduje się luksusowy hotel, a w sezonie letnim organizuje się tu turnieje rycerskie jak i dni średniowiecza. Przechadzając się po uliczkach Obidos warto rzucić okiem na XVI wieczny kościół świętego Piotra, XIV wieczną kapliczkę świętego Marcina, kościół Najświętszej Marii Panny, czy też XVI wieczny pręgierz.

Zamek w Obidos

Spacerując po urokliwych, porośniętych wspaniałą roślinnością uliczkach, warto zatrzymać się co jakiś czas na napój alkoholowy będący w pewnym sensie wizytówką Obidos, a mianowicie ginjinha d’Obidos. Kto bywał w Portugalii ten doskonale wie co to takiego, jednakże tutaj ów likier podaje się w czekoladowym naczynku, które po wypiciu trunku można po prostu zjeść.

Stoisko z ginjinhą
Ginjinha w czekoladzie

Z uwagi na bliskość położenia w stosunku do stolicy – nieco ponad 80 kilometrów – należy liczyć się tu z ogromnymi tłumami co najmniej do późnych godzin popołudniowych. Wieczorem jest już zdecydowanie spokojniej, gdyż zorganizowane wycieczki, czy też indywidualni turyści przybywający do Obidos samochodami, wracają do stolicy.

Przybywając do miasteczka, nie należy oczekiwać typowej sielskiej portugalskiej atmosfery znanej z mniej turystycznych miejscowości. Nie oznacza to jednak, że natkniemy się tutaj na kicz i tandetę. Obidos to raczej piękne, zadbane i drogie wspomnienie z portugalskich wakacji.