Polany

Główną atrakcją wsi jest Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej. Murowana cerkiew grekokatolicka pw. św. Jana Złotoustego wzniesiona została w 1914 roku. Budowla wzorowana na cerkwiach kijowskich, murowana na planie krzyża greckiego z ogromną centralnie położoną kopułą. W założeniu dekoracja świątyni miała być bardzo bogata.

Podczas I wojny światowej część budynku została uszkodzona, a w 1944 roku w trakcie II wojny światowej, cerkiew została częściowo zburzona. W 1949 roku cerkiew przekazano kościołowi rzymskokatolickiemu. Nie podjął on jednak odbudowy. Nabożeństwa odprawiano w domach prywatnych, a następnie w wybudowanej z desek kaplicy. W 1960 roku gospodarz z Polan, Jan Gałczyk rozpoczął starania o powołanie we wsi parafii prawosławnej i odbudowę cerkwi. Rozpoczął się trwający w Polanach wieloletni spór o świątynię. W 1966 roku władze zgodziły się na utworzenie parafii prawosławnej w Polanach i przekazały jej budynek. Remont zakończono w 1971 roku. Wtedy też rozebrano kaplicę rzymskokatolicką co nasiliło konflikt. W 1972 roku katolicy zniszczyli część wyposażenia cerkiewnego i przejęli świątynię. W 1982 roku sąd orzekł wspólne użytkowanie budynku, do którego jednak nigdy nie doszło. Spór przycichł po śmierci Gałczyka i wyjeździe proboszcza. W 1992 roku biskup ordynariusz diecezji rzeszowskiej zezwolił na wspólne użytkowanie cerkwi przez dwie parafie: rzymsko – oraz grekokatolicką, co przyczyniło się do ustania sporów.

Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Polanach

Jadąc z Polan do Olchowca, warto zatrzymać się na moment w okolicach wsi Ropianka.

Ropianka

Ropianka była jedną z pierwszych wsi ziemi krośnieńskiej, w których wydobywano ropę naftową. Pierwsze prace górnicze wykonywano w miejscach naturalnego wypływu ropy naftowej na powierzchnię gleby i na zboczach góry „Krzemionka”.

W 1866 roku Spółka, której udziałowcem byli Tytus Trzecieski, S. Glazur i Ignacy Łukasiewicz, uruchomiła we wsi pierwszą kopalnię. W 1880 roku były tu 144 szyby kopane o ogólnej produkcji 3.364 q ropy. W 1882 roku funkcjonowały tu 63 szyby kopane o niewielkiej wydajności, a w 1888 roku eksploatowano 94 szyby w większości pogłębione o ogólnej produkcji 17.630 q. W 1896 roku eksploatowano 44 otwory o produkcji 55.500 q, wiercone średnio do 300 metrów głębokości.

Od początku istnienia kopalni, ropę przerabiano w rafinerii założonej przez Ignacego Łukasiewicza w Chorkówce.

Wydobycie ropy i wody z szybów kopanych odbywało się wiadrami zapuszczanymi i wyciąganymi z szybu za pomocą kołowrotu. Z otworów pogłębionych techniką wiertniczą i wierconych, ropę wydobywano za pomocą pomp ssąco-tłoczących poruszanych albo siłą ludzką, albo maszyną parową.

Rozwijający się przemysł naftowy miał bardzo korzystny wpływ na miejscową ludność. Żyli lepiej, kupowali w innych miejscach grunty, posiadali zaoszczędzone pieniądze i łatwiej im było spłacać podatki. Przyczyną tego dobrobytu była okoliczność, że znajdowały tu się większe firmy, które za pijaństwo nakładały na robotników kary i nie dopuszczały w obszarze naftowym powstania żadnej karczmy.

W 1885 roku w Ropiance powstała pierwsza w Europie i jedna z pierwszych na świecie zawodowa szkoła wiertnicza.

W 1947 roku doszło do wysiedleń.

Kopalnię zlikwidowano w 1965 roku w związku ze spadkiem wydobycia. W samej Ropiance zachowały się tylko dwa gospodarstwa, a miejscowość liczy sobie około 10 mieszkańców.

Miejsce upamiętniające kopalnię w Ropiance

Kilka minut później jesteśmy już w Olchowcu, by podziwiać chyba najciekawszą świątynię obok cerkwi w Krempnej.

Olchowiec

Cerkiew grekokatolicka pw. przeniesienia Relikwii św. Mikołaja jest świątynią mało orientowaną o konstrukcji zrębowej. Do cerkwi prowadzi zabytkowy, kamienny most, który dodaje jej niesamowitego uroku. Pierwsza informacja o cerkwi w Olchowcu pochodzi z 1792 roku. W kilka lat później zakupiono do świątyni trzy dzwony. W 2000 roku cerkiew wróciła pod władanie greckokatolickiego władyki w Przemyślu i dziś jest użytkowana przez oba wyznania.

Cerkiew grekokatolicka pw. przeniesienia Relikwii św. Mikołaja w Olchowcu

Chyrowa

Pierwsze wzmianki o wsi pochodzą z roku 1366. W XV wieku wieś została przeniesiona na prawo wołoskie. W latach międzywojennych Łemkowie zamieszkujący wieś przeszli z grekokatolicyzmu na prawosławie. 1944 rok był najtragiczniejszym w całej historii wsi. Toczyły się tu ciężkie walki w ramach operacji dukielsko-preszowskiej. W czasie wspomnianych walk wieś została spalona. W ramach Akcji Wisła mieszkańcy łemkowscy jak w wielu innych opisywanych wcześniej wsiach zostali wysiedleni do ZSRR bądź na Ziemie Zachodnie.

Najważniejszym zabytkiem jest oczywiście Cerkiew Opieki Bogurodzicy z 1780 roku. Jest jedną z dwóch zachowanych do dzisiaj cerkwi prezentujących typ budowli charakterystycznej dla środkowej i wschodniej Łemkowszczyzny.

Cerkiew Opieki Bogurodzicy w Chyrowej

Opuszczając Chyrową, jedziemy przepiękną idylliczną doliną przez Jaśliski Park Krajobrazowy do miejscowości Zyndranowa.

Zyndranowa

Miejscowość założono przed 1399 rokiem. Zgodnie z legendą założycielem był Zyndram z Maszkowic, a celem było osiedlenie jeńców pojmanych w bitwie pod Grunwaldem, jednakże prawda wydaje się być nieco inna. Otóż za prawowitego założyciela kroniki uznają Zyndrama z Jaślisk, a za datę przyjmuje się koniec XIV wieku. Zyndranowa bardzo ucierpiała podczas obu wojen światowych, natomiast w trakcie działań wysiedleńczych w ramach Akcji Wisła, mieszkańców przeniesiono na tereny Odessy.

Skansen Kultury Łemkowskiej w Zyndranowej

Dziś główną atrakcją wsi jest Skansen Kultury Łemkowskiej założony w 1968 roku dzięki staraniom rdzennego mieszkańca wsi – Teodora Gocza. Jest to szczególnie istotne miejsce dla wszystkich, którzy pragnęliby zgłębić historię omawianej Łemkowszczyzny. My mieliśmy to szczęście, że zwiedzając Skansen, byliśmy jedynymi turystami, a Pani pracująca w Skansenie poświęciła nam czas i opowiedziała co nieco o historii Łemków z naciskiem na tereny Zyndranowej. A było to mniej więcej tak:

Łemkowie często wrzucani do jednego worka z Ukraińcami są zdecydowanie przeciwni takiemu twierdzeniu. Nie chcą, by utożsamiano ich z obywatelami Ukrainy. Mają przecież swój język słowiański, który jest podobny do polskiego. Mają też swoje ubiory. Mężczyźni noszą chołośnie, czyli sukienne spodnie, na białe lniane koszule narzucają bruśliki, czyli kamizelki. Wierzchnim okryciem były hunie. Szczególną rolę w stroju łemkowskiego mężczyzny pełniła reprezentacyjna czucha obowiązująca na przykład na ślubach. Peleryna co prawda posiadała rękawy, ale służyły one za kieszenie. Uherskie kapeluchy to nakrycie głowy z odwiniętym rondlem. Kobiety nosiły białe lniane koszule i fałdziste spódnice tak zwane kabaty. Zapaski były nieco krótsze od spódnic. Na ważne uroczystości ubierano lajbiki, czyli gorsety. Ważną częścią uroczystego stroju były również płachty naramienne nazywane obrusami lub portami. Kobiety włosy upinały na hymli, czyli drewnianym krążku. Na wierzch zakładały chusty. Najcenniejszą ozdobą kobiecego stroju były korale z koralowca nazywane krywulkami.

Łemkowskie stroje ludowe

Do łemkowskich tradycji należało również malowanie pisanek. Łemkowszczyzna to też tradycje muzyczne, choć zazwyczaj zespoły zakładali Cyganie, do których Łemkowie po prostu dołączali. Najczęściej używanym słowem przez Łemków jest łem oznaczające tylko, albo.

Instrumenty muzyczne

Łemkowie są wyznania prawosławnego i greckokatolickiego. W Zyndranowej w przeważającej części żyli grekokatolicy. Stojącą tu cerkiew zniszczono latach 60 XX wieku, kiedy to we wsi pozostało tylko 6 osób. Nowa cerkiew została wybudowana w 1985 roku w obrządku prawosławnym. Ze starej świątyni uratowano ikonostas. W cerkwiach prawosławnych obrządek odprawiany jest języku staro-cerkiewno-słowiańskim, a w cerkwi greckokatolickiej w języku ukraińskim. Kościół greckokatolicki powstał po Unii Brzeskiej w 1596 roku. Ich zwierzchnikiem jest papież, a duchowni mogą brać ślub do momentu wyświęcenia. W prawosławiu nie ma dogmatu nieomylności papieża. W kościele prawosławnym wszystkie trzy sakramenty chrzest komunia i bierzmowanie są nadawane od razu.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów Łemkowszczyzny były chyże, które w wielu wsiach możemy jeszcze odszukać. Chatę obijano deskami, żeby chronić ją przed zimnem i wiatrem.

Łemkowska chyża

Pod jednym dachem mieściły się tu pomieszczenia mieszkalne, gospodarcze i inwentarskie. Pierwszym z pomieszczeń gospodarczych, które możemy podziwiać w stojącym tu domu łemkowskim z 1860 roku jest boisko, czyli inaczej mówiąc klepisko. Dalej znajduje się aranżacja warsztatu stolarskiego z heblami, strugami, kobyłką, czyli imadłem, maszyną do obijania jęczmienia na kaszę, śrutownikami, cepami, sąsiekiem czyli skrzynią do przetrzymywania zboża oraz nartami ręcznie robionymi z drzewa jesionowego. Warto zwrócić uwagę też na korytko, opałki, pułapkę na szczury, nożyce do ścinania wełny owczej, dzwonki do odstraszania zwierząt.

Co ciekawe w chyży mieszkało 16 osób. Młode małżeństwa, które przyjeżdżały do domu, spały w intymnych miejscach. Część mieszkalna składała się z dwóch izb, kuchni, alkierzy, komory i sieni. W kuchni dostrzeżemy wyciskarki do sera, garnki, maselniczki, tarkę do prania, kijanki, tary z maglami, wanienkę do kąpania dzieci, urządzenie do rozkręcania powrozów, szatkownicę do tytoniu i moździerze. Łóżka były krótkie, gdyż do spania przyjmowano pozycję półsiedzącą. Łemkowie wierzyli, że w przeciwnym razie wyciągną nogi i umrą. Jedyne łóżko w chyży zajmowali najstarsi w rodzie. Pozostali spali na klepiskach ze słomy i siana. Łemkowski styl życia sprawia, że jest to naród długowieczny. Średnia wieku to ponad 90 lat. Łemkowie jadali trzy razy w ciągu dnia, nie dojadając. Z uwagi na fakt uprawiania bardzo słabej jakości gleb, a co za tym idzie ubogich zbiorów plonów, wprowadzali do swojej diety bardzo mało białka pochodzenia zwierzęcego. W zasadzie wyjątek stanowiły święta Wielkiej Nocy i Bożego Narodzenia. Głównym składnikiem łemkowskiej diety były potrawy roślinne, czy też ziołowe. Chodzili wcześnie spać, ale też wcześniej wstawali.

W wielu gminach łemkowskich prowadzono różne ciekawe spisy jak chociażby spis matołków i kretynów, obłąkanych, nałogowych pijaków, czy też podrzutków.

Łemkowszczyzna ma też oczywiście swoje tragiczne strony. Pierwszą z nich jest zagłada inteligencji rusińskiej w austriackim obozie Talerhof. Druga ciemna karta to akcja „Wisła” i wysiedlenie 140 tysięcy Łemków. Powróciło tylko 5 tysięcy. Akcja pozornie polegała na walce z bandami UPA, czyli ukraińska armią powstańczą mającą walczyć o powstanie niepodległego państwa ukraińskiego na zachodzie Ukrainy zagarniając ziemie Podlasie, Lubelszczyzny, Chełmszczyzny i Łemkowszczyzny. Wielu młodych Łemków jest wdzięcznych, że zostało wysiedlonych, gdyż mieli zupełnie inne perspektywy niż mieliby żyjąc tutaj. Duża ich część swoje życie spędziła w Stanach Zjednoczonych, zakładając tam organizację Lemko. Należy też zauważyć, że na Łemkowszczyźnie mieszkali także Rusini, Cyganie, Polacy, Ukraińcy i Żydzi, których akcja „Wisła” nie ominęła. I w końcu trzecia tragedia to śląskie Jaworzno i centralny obóz pracy utworzony po II wojnie światowej. Trafiają tam wszyscy, którzy przeciwstawiają się wysiedleniu.

Nie można nie wspomnieć też o największej rzezi, a mianowicie walce o Przełęcz Dukielską. Ziemie te wyzwolili żołnierze Armii Czerwonej, a podczas najkrwawszej bitwy II wojny światowej w 1944 roku zginęło 94 tysięcy żołnierzy radzieckich, 6,5 tysiąca Czechosłowaków i ponad 50 tysięcy Niemców.

Do ważnych postaci łemkowskich z Zyndranowej należą Anna i Mikołaj Gocz, którym udało się uniknąć wysiedlenia podczas akcji „Wisła”, oraz ich syn Teodor, który podjął się działań mających na celu wskrzeszenie kultury łemkowskiej.

Z bardziej znanych postaci łemkowskich warto wspomnieć chociażby Nikifora Krynickiego, słynnego malarza pochodzącego z Krynicy Zdrój. Trzykrotnie wysiedlany ze swojego miasta, za każdym razem wracał z powrotem.

Z Zyndranowej udajemy się jeszcze bardziej na wschód, do kolejnej łemkowskiej miejscowości.

Jaśliska

To kolejna miejscowość, której nie sposób ominąć jadąc z Beskidu Niskiego w kierunku Bieszczadów. Można tu podziwiać zabytkowy zespół zabudowy drewnianej z zachowanym układem urbanistycznym dawnego miasteczka. Drugim ważnym zabytkiem jest murowany kościół pw. św. Katarzyny z lat 1724 do 1756.

Zespół zabudowy drewnianej w Jaśliskach

Wisłok Wielki

Jadąc w kierunku Komańczy, warto zatrzymać się na chwilę w kolejnej wsi na trasie, a mianowicie Wisłoku Wielkim. To właśnie tu znajduje się Cerkiew grekokatolicka pw. Świętego Onufrego wybudowana w latach 1850 do 1854.

Cerkiew grekokatolicka pw. Świętego Onufrego w Wisłoku Wielkim

Komańcza

Koniec końców dojeżdżamy do Komańczy położonej na granicy Beskidu Niskiego i Bieszczadów. Wieś założona została w 1512 roku na prawie wołoskim. Co prawa wieś miała nazywać się Krzemienna, ale z czasem przyjęła się nazwa pochodząca od potoku Komańcza (dziś nazywanego Barbarka). Na ożywienie Komańczy wpłynęła wybudowana w 1872 roku linia kolejowa łącząca Przemyśl z Budapesztem. Pierwsze dni listopada 1918 roku przyniosły utworzenie republiki komańczańskiej, ruchu na rzec połączenia z niepodległą Ukrainą, który objął około 30 okolicznych wsi, lecz został szybko zlikwidowany przez oddziały polskie. W 1947 roku wysiedleń uniknęły rodziny łemkowskich kolejarzy i leśników, którzy okazali się niezbędnymi fachowcami. Po 1956 roku część wysiedlonych mieszkańców powróciła. Tym samym wieś po dziś dzień jest dużym skupiskiem ludności ukraińskiej.

To tu znajduje się unikatowa Cerkiew Prawosławna pw. Opieki Matki Bożej. Pierwsza cerkiew istniała tu już w 1530 roku, która została zniszczona przez pożar w 1800 roku. Już trzy lata później ukończono budowę ołtarza, a w 1805 roku całości cerkwi. Również i ta cerkiew w 2006 roku spłonęła. Obecna cerkiew jest wierną kopią oryginału. Cerkiew w Komańczy wraz z dzwonnicą stanowi jeden z trzech oprócz Rzepedzi i Turzańska zachowanych przykładów wschodniołemkowskiego budownictwa sakralnego.

Cerkiew Prawosławna pw. Opieki Matki Bożej w Komańczy

W sąsiedztwie stacji kolejowej wzniesiono w latach 1949 do 1950 niewielki drewniany kościół parafialny pw. św. Józefa.

Komańcza jest doskonałą bazą wypadową zarówno do dwóch wspomnianych wyżej wsi Rzepedzi i Turzańska, jak i nad jeziora Dusztyńskie.

Turzańsk

Wieś jak wiele innych lokowano na prawie wołoskim w dobrach królewskich na podstawie przywileju wydanego w 1514 roku przez starostę sanockiego Mikołaja Kamienieckiego. W czasie I wojny światowej Turzańsk przez większość czasu znajdował się na linii frontu. Po powojennych wysiedleniach we wsi zamieszkali polscy osadnicy. Po 1956 roku do Turzańska powróciło kilkanaście rodzin łemkowskich.

W dolnej części wsi położona jest drewniana cerkiew parafialna pw. św. Michała Archanioła, zbudowana w 1803 roku, obecnie użytkowana jako cerkiew prawosławna. Wewnątrz znajduje się kompletny ikonostas z ikonami malowanymi w 1895 roku i dwa ołtarze boczne z początku XIX wieku.

W czerwcu 2013 roku cerkiew została wpisana na światową listę dziedzictwa kultury UNESCO.

Cerkiew parafialna pw. św. Michała Archanioła w Turzańsku

Rzepedź

Tak jak i Turzańska, Rzepedź lokowany był na prawie wołoskim jako wieś królewska. Nazwa pochodzi od wołoskiego słowa repede oznaczającego szybki, bystry potok. Podczas zaborów wieś stała się częścią dóbr rządowych. W trakcie I wojny światowej w regionie Rzepedzi toczono zaciekłe boje między innymi o wschodnią część grzbietu Kamienia. W wyniku przesiedleń pozostało tylko kilka rodzin kolejarskich. Część powróciła po 1956 roku.

Największą ozdobą wsi jest cerkiew grekokatolicka pw. św. Mikołaja z 1824 roku, jedna z trzech zachowanym cerkwi typu wschodniołemkowskiego. Po 1949 roku użytkowano ją jako kościół, obecnie wróciła w ręce prawowitych właścicieli.

Cerkiew grekokatolicka pw. św. Mikołaja w Rzepedziu

Jeziora Duszatyńskie

Będąc w Komańczy, koniecznie należy udać się nad jeziora Duszatyńskie. Szlak rozpoczyna się w dawnej wsi, dziś osadzie leśnej pod tą samą nazwą Duszatyn. Dojedziemy tam mijając po drodze Prełuki. Historia powstania jezior jest niezwykle ciekawa. Otóż w 1907 roku fragment zbocza Chryszczatej runął w dolinę Olchowego. Gwałtownemu osuwaniu się mas skalnych towarzyszył potężny huk i silne wstrząsy, co wywołało panikę wśród pracujących w lesie mieszkańców pobliskiego Duszatyna. Gruz skalny zatarasował koryto potoku, powodując spiętrzenie wody i powstanie trzech jeziorek. Co ciekawe zjawiska tego typu nie są rzadkością w Karpatach. Miejscowa ludność uważała jednak inaczej, a mianowicie, że ów miejsce jest zaczarowane. Powstanie osuwiska wiązano z trzema olbrzymami zaklętymi w trzy skałki na stokach Chryszczatej. Według przekazów do skałek tych odprawiano nawet procesje z księdzem, aby nie przyczyniły się do nowych szkód.

Jeziora Duszatyńskie

Schodząc ze szlaku, po raz pierwszy na tym wyjeździe łapie nas deszcz. To już niestety koniec naszych przygód z Łemkowszczyzną, która miała być swoistym entrée do podróży w Bieszczady. Z dużym smutkiem opuszczam ten niezwykle ciekawy zakątek naszego kraju i jestem w pełni przekonany, że w najbliższym czasie, po uzupełnieniu wiedzy na temat ów mniejszości narodowej, będę chciał tu jak najszybciej wrócić i dalej odkrywać w dużej mierze nieistniejące już zakątki fascynującej kultury i społeczności zamieszkującej nasz kraj jeszcze nie tak dawno temu.