Umm Qays

Początkowo mieliśmy obawy, czy jechać w zasadzie pod samą granicę z objętej wojną Syrią. Zasięgnęliśmy jednak informacji wśród tubylców i okazało się, że nie ma żadnych przeciwwskazań do odwiedzania ów rejonu. Poza jedną kontrolą policji, a w zasadzie wskazaniem nam innej drogi dojazdu, gdyż obrana przez nas  okazała się zamknięta, obyło się bez żadnych problemów. Dojeżdżamy na parking znajdujący się przed kompleksem, zostawiamy auto, zostajemy jeszcze zaczepieni przez samozwańczego przewodnika i udajemy się na zwiedzanie ruin.

Starożytne miasto Gudara, bo taką w zasadzie nosiło nazwę, zostało zdobyte przez Seleucydów z rąk Ptolemeuszy w 198 roku przed Chrystusem. Następnie w roku 100 przed naszą erą przejęli je Żydzi. Za panowania Rzymian bogactwa Gadary uległy pomnożeniu i podjęto decyzję o budowach na szeroką skalę. Po śmierci Heroda Wielkiego, rządcy Gadary, miasto ponownie stało się autonomiczne jako część rzymskiej prowincji na terenach Syrii. Wraz z upadkiem królestwa Nabatejczyków w 106 roku Gadara nadal rozkwitała i była siedzibą biskupstwa aż do VII wieku. Jednakże w czasach muzułmańskich podbojów Gadara nie odgrywała już znaczącej roli. Była małym miasteczkiem. Wszystko zmieniło się w czasach otomańskich, kiedy miasto znowu systematycznie rozbudowywało się. Naukowcy z zachodu odkryli Gadarę w 1806 roku. Prace archeologiczne rozpoczęły się tu dopiero w 1982 roku.

Największe atrakcje Jordanii – Ruiny Umm-Qays

Spacerując wśród ruin i pozostałości zamierzchłych czasów dostrzegamy, że przyjeżdża tu wielu tubylców na piknik. Piknik jest bardzo powszechną formą spędzania wolnego czasu w krajach arabskich, ale także i innych krajach Bliskiego Wschodu, jak chociażby w Iranie. Ludzi siedzących na kocach, spożywających posiłki, rozmawiających, można dostrzec tak naprawdę wszędzie.

Z punktów widokowych znajdujących się na terenie kompleksu archeologicznego doskonale widać wzgórza Golan w Syrii, jezioro Galilejskie w Izraelu i terytorium Palestyny.

Widok na wzgórza Golan w Syrii

Pośród zabytków, które przetrwały próbę czasu warto wymienić teatr zachodni, taras bazyliki, dziedziniec kolumn, kościół pochodzący z VI wieku, drogę o nazwie decumanus maximus łączącą starożytną miejscowość Gadara ze znajdującymi się nieopodal miejscowościami Abila i Pella, łaźnie, nimfeum, mauzolea i bramy. Na terenie kompleksu znajduje się również muzeum prezentujące różne mozaiki.

Spacer po kompleksie ruin Umm-Qays

Obejrzawszy wszystko co było do zobaczenia ruszamy w kierunku miejscowości Ajlun. Głównym zabytkiem wspomnianego miasta jest górujący na wzgórzu zamek. Niestety nie udało nam się go zwiedzić. Przybyliśmy na miejsce w godzinach popołudniowych i jak się okazało obiekt był już zamknięty. Ruszamy zatem w dalszą drogą do położonego niedaleko Jerash, będącego jednym z najciekawszych miast w całym kraju.

Jerash

Dojeżdżamy do restauracji Nassira, u którego zatrzymamy się na dwie noce. Wypijamy powitalną herbatę i udajemy się do domu Jordańczyka, który mieszka tu ze swoją żoną Ruth, Austriaczką, która postanowiła zmienić swoje życie, wyjechać z Austrii i wyjść za tubylca.

Jerash jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc w całej Jordanii i z całym przekonaniem mogę to potwierdzić. Cofnijmy się jednak na chwilę w czasie.

Największy rozkwit miasta zawdzięcza nikomu innemu, jak Aleksandrowi Wielkiemu. W 64 roku przed Chrystusem Gerasa, bo tak wtedy nazywało się miasto, stała się częścią rzymskiej prowincji Syrii. Kolejne dwa wieki i interesy prowadzone z Nabetejczykami doprowadziły do rozwoju miasta. W I wieku nowej ery postanowiono o całkowicie nowym rozplanowaniu miasta opartym o główny trakt północno-południowy otoczony kolumnami i przecięty dwoma drogami ciągnącymi się ze wschodu na zachód. Za panowania cesarza Trajana wiele starych budynków zburzono i zastąpiono je nowymi. Dalszy rozkwit zapoczątkowała wizyta cesarza Hadriana w 129 roku, kiedy to postanowiono wznieść łuk tryumfalny w południowej części miasta. Swój szczyt rozwoju Gerasa osiągnęła w III wieku, stając się kolonią. Jej dominacja nie trwała jednak długo. Od połowy V wieku najważniejszą religią w rejonie było chrześcijaństwo z czym wiązała się budowa kościołów. Inwazje Sasanidów i Muzułmanów, jak i dramatyczne w skutkach trzęsieni ziemi sprawiły, że populacja Gerasy spadła do około jednej czwartej. Miasto pozostawało opuszczone aż do 1878 roku kiedy to na tutejsze ziemie przybyli Adygejczycy z Rosji.

Jerash jest przebogate w zabytki, a zwiedzenie części historycznej zajmie z pewnością co najmniej kilka godzin. Przemierzamy zatem zakamarki starego miasta, podziwiając pozostałości zabytków sprzed kilkunastu wieków.

Naszą przygodę ze starą częścią miasta rozpoczynamy od wspomnianego już wcześniej Łuku Hadriana. W najwyższym punkcie osiąga on wartość 13 metrów. Tuż za łukiem znajduje się częściowo zrekonstruowany hipodrom wybudowany pomiędzy I i III wiekiem. W tamtym czasie dysponował widownią będącą w stanie pomieścić 15 tysięcy widzów. Odbywały się tu konkurencje atletyczne, jak i wyścigi rydwanów.

Największe atrakcje Jordanii – Ruiny starożytnego miasta Jerash

250 metrów od Łuku Hadriana znajduje się południowa brama pochodząca z 130 roku.

Idąc dalej natrafiamy na Forum mające unikatowy, owalny charakter o długości 90 i szerokości 80 metrów. Po południowej stronie Forum nie sposób nie dostrzec świątyni Zeusa wybudowanej około 162 roku. W późniejszym czasie wzniesiono tu kościół bizantyjski. Za świątynią Zeusa znajduje się teatr południowy wybudowany pomiędzy 81 i 96 rokiem. Mogło się tu pomieścić 5 tysięcy widzów.

Forum w starożytnym kompleksie ruin Jerash

Jedną z największych atrakcji jest droga kolumn ciągnąca się przez 800 metrów od Forum w kierunku bramy północnej. Wybudowano ją w I wieku naszej ery i wielokrotnie przebudowywano w późniejszym okresie.

Droga kolumn w starożytnej części Jerash

Główny targ znajdował się na skrzyżowaniu drogi kolumn z decumanusem. Ludzie przychodzili tu, zbierając się wokół fontanny znajdującej się po środku.

W miejscu przecięcia cardo z południowym decumanusem znajdował się południowy tetra pylon. Idąc na zachód od wspomnianego skrzyżowania, dotrzemy do ruin domu Umajjadów datowanego na VII bądź VIII wiek. 100 metrów na północ od skrzyżowania znajdują się schody należące do katedry pochodzącej z IV wieku.

Wzdłuż głównej ulicy dostrzeżemy także nimfeum, główne źródło miejskie wzniesione ku czci wodnym nimfom. Dalej po lewej stronie znajduje się propylon, brama wejściowa do Świątyni Artemidy. Sama świątynia zachowała się w bardzo dobrym stanie. Została wzniesiona między 150 i 170 rokiem ku czci Artemidy, Bogini łowów i urodzaju.

Na terenie kompleksu znajduje się również teatr północny, mniejszy niż południowy. Różni się również kształtem i wystrojem. Wybudowano go w roku 165 i pełnił funkcję miejsca spotkań dla rządzących.

Cardo kończy się w miejscu górującej bramy północnej. Idąc z powrotem, warto zwrócić uwagę na liczne kościoły położone na południe i zachód od Świątyni Artemidy. Całe stare miasto otoczone było 4,5 kilometrowym murem o grubości 2,5 do 3,5 metra.

Po zakończeniu wizyty w starym mieście błądzimy po uliczkach pozostałej części miasta. Uliczki Jerash to typowy przykład architektury arabskiej. Wąskie, zatłoczone, pnące się w górę, ukrywające po każdej ze stron całą gamę małych, lokalnych sklepików. Niestety jak każde pozostałe z jordańskich miast, również i Jerash nie należy do czystych. Porozsypywane śmieci znajdziemy tu na każdym kroku, nawet przy płotach otaczających zabytki pamiętające czasy starożytne.

Typowy widok na ulicach jordańskich miast

Szukając chwili wytchnienia, wchodzimy do jednej z kawiarni. Właścicielem jest 30-letni Mohamad. Robi nam miejsce na kanapie, a w momencie, gdy dowiaduje się, że kilka miesięcy temu wzięliśmy ślub przynosi mini tort i zapala na nim świeczkę, składając nam najserdeczniejsze życzenia.

Tort weselny od Mohamada

W Jerash zostajemy jeszcze na noc, by kolejnego dnia wyruszyć już w stronę Madaby, zahaczyć jeszcze o kilka pomniejszych miejscowości i zatoczyć koło przed powrotem do domu.

As-Saalt

Ruszamy zatem w kierunku As-Saalt położonego na północny-zachód od Ammanu.

Miasto znane jest przede wszystkim ze swojej roli jako ważnego punktu handlowego pomiędzy wschodem i zachodem. Z uwagi na swoje położenie miasto było też bardzo ważnym miejscem dla rządzących z czasów ery bizantyjskiej, czasów rzymskich i Mameluków. Swój największy rozkwit As-Saalt zawdzięcza czasom panowania otomańskiego na początku XX wieku. Nowopowstałe budynki wznoszono z żółtego piaskowca, co jest cechą charakterystyczną widoczną na każdym zdjęciu, czy pocztówce przedstawiającej As-Saalt.

Największe atrakcje Jordanii – Malownicze uliczki As-Saalt

Krążymy po wąskich uliczkach As-Saalt bez jakiegoś jasno określonego celu. W zasadzie nie chcemy tu niczego zwiedzać, raczej zależy nam na obserwacji tutejszego dnia codziennego. As-Saalt jak każde inne arabskie miasto jest bardzo zatłoczone. Samochody wzdłuż znajdującej się na dole głównej ulicy miasta zaparkowane są w dwóch ciągnących się rzędach. Trudno sobie wyobrazić co się dzieje, gdy któreś z zablokowanych aut chciałoby opuścić swoje miejsce parkingowe. Chcąc uciec od samochodowego zgiełku, uciekamy w wąskie uliczki i siadamy na kawę w jednej z tutejszych restauracji. Obok nas siada rodzina z trójką rozwrzeszczanych dzieci. Kończymy nasze napoje i ruszamy w kierunku pozostawionego na obrzeżach miasta samochodu, by ruszyć dalej, w stronę Iraq Al-Amir.

Największe atrakcje Jordanii – As-Saalt

Iraq Al-Amir

Wspomnianą miejscowość zamieszkuje około 6 tysięcy ludzi. Iraq Al-Amir położony jest na wzgórzach, z których rozpościerają się fenomenalne widoki. Znany przede wszystkim z gajów oliwnych, ale mogący również poszczycić się obecnością wielu jaskiń pochodzących z epoki chalkolitu. Część historyczna została zbudowana przez Persów w III wieku przed naszą erą. W południowej części miasta znajdują się ruiny pałacu Qasr Al-Abd, który obok wspomnianych już jaskiń, był głównym bodźcem do odwiedzin miasta.

Największe atrakcje Jordanii – Qasr al-Abd w Iraq Al-Amir
Największe atrakcje Jordanii – Jaskinie w Iraq Al-Amir
Widoki rozpościerające się z Iraq Al-Amir

Góra Nebo 

Ostatnim punktem na mapie naszego zwiedzania przed powrotem do Madaby jest Góra Nebo. Najwyższy jej punkt ma wysokość 835 metrów. To właśnie stąd biblijny Mojżesz miał zobaczyć Ziemię Obiecaną. Dziś znajduje się tu Sanktuarium Mojżesza i park archeologiczny. Od 1932 roku nad znajdującymi się tutaj zabytkami opiekę sprawują zakonnicy z Kustodii Ziemi Świętej. Teren należy do kościoła katolickiego. Symbolem sanktuarium jest krzyż opleciony przez węża odwołujący się do wywyższenia przez Mojżesza węża miedzianego oraz wywyższenia na krzyżu Syna Człowieczego. Wejście na teren, jak i do wielu innych miejsc związanych z chrześcijaństwem, jest dodatkowo płatne.

Widok rozpościerający się z góry Nebo

Słowem zakończenia

Ze szczytu Góry Nebo wracamy do Madaby, gdzie spędzamy ostatni już wieczór przed wylotem do Polski. Chodząc po ulicach, dostrzegamy pierwszy udekorowane choinki w witrynach sklepowych, czy też restauracyjnych. Mimo, że Madaba leży w kraju arabskim, do dziś jest miastem chrześcijańskim i właśnie dlatego nawet i tu można poczuć jakąś namiastkę atmosfery świątecznej.

Siedząc w restauracji, z wielu stron dobiega do nas nasz rodzimy język. Trudno się dziwić. Jordania powoli staje się hitem turystycznym za sprawą tanich połączeń lotniczych. A czy faktycznie jest hitem turystycznym? Każdy oczywiście jest inny, a ocena walorów turystycznych danego kraju jest kwestią czysto subiektywną. Nas Jordania nie zachwyciła, wręcz zawiodła. Tak naprawdę wyjazd można by ograniczyć do odwiedzin pustyni Wadi Rum, starożytnej Petry i ewentualnie starej części Jerash. Jednakże nawet i te miejsca, a szczególnie Petra trącąca kiczem, straciły na autentyczności. Starożytne ruiny nie są tak spektakularne jak chociażby wiele stanowisk archeologicznych znajdujących się na Starym Kontynencie. Góry śmieci leżące wzdłuż kąpielisk Morza Martwego raczej zniechęcają do spędzania tam wolnego czasu, a naciągacze nie dający spokoju w Petrze sprawiają, że ma ochotę się stamtąd uciec i już nigdy nie wrócić. Oczywiście wizyty w Jordanii nie żałujemy, gdyż bez względu na to czy dany wyjazd jest udany, czy też nie, zawsze jest to bagaż pewnego nowego doświadczenia. Jordanię zatem zaliczyliśmy i nie czujemy potrzeby już do niej wracać.