Wiosna nadchodzi wielkimi krokami, a tym samym czas ruszyć się z domu. Do tej pory na blogu pojawiały się tylko teksty z poza granic naszego kraju. Tym razem czas na coś z lokalnego podwórka, z pewnego mikroregionu Wielkopolski. Wybierzemy się do znajdującego się niedaleko mojego rodzinnego domu Rezerwatu Przyrody Śnieżycowy Jar. Biorąc pod uwagę, że byłem tam w całym swoim życiu kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy, powinien to być pierwszy tekst na blogu. Tak się nie stało. Tym samym nadrabiam.

Krótki rys historyczny

Rezerwat Przyrody Śnieżycowy Jar założono w 1975 roku celem ochrony rzadko występującej na polskich nizinach śnieżycy wiosennej. Początkowo powierzchnia rezerwatu wynosiła 4,21 ha, jednakże z czasem śnieżyca zaczęła się rozprzestrzeniać, a granice rezerwatu zostały przesunięte. Obecna jego powierzchnia powiększyła się ponad dwukrotnie do wielkości 9,52 ha. Sam rezerwat otoczony jest jeszcze otuliną będącą formą obszaru ochrony wokół rezerwatu pozostającego pod ochroną. W przypadku Śnieżycowego Jaru sama powierzchnia otuliny to kolejne 8,94 ha. Rezerwat położony jest na terenie leśnictwa Starczanowo należącego do gminy Murowana Goślina. Można do niego dojść na pieszo tak naprawdę z dwóch stron: od wsi Starczanowo, bądź od wsi Uchorowo. Dystans z obu tych miejscowości jest bardzo podobny i oscyluje w granicach 2,5 kilometra.

Rezerwat przyrody Śnieżycowy Jar
Pełne kwitnienie śnieżycy

Śnieżyca wiosenna

Tak naprawdę gdyby nie ta mała, urokliwa, o białym kwiecie przypominającym dzwonki roślinka, nikt by tu nie przyjeżdżał. Snieżyca wiosenna po łacinie nazywana leucoium vernum, jak informuje tablica umieszczona w rezerwacie, pod względem systematycznym należy do rodziny amarylkowatych. Jest rośliną cebulkową i osiąga do 30 centymetrów wysokości z dwoma, trzema lub czterema odziomkowymi liśćmi o szerokości do 1 centymetra. Łodyga zazwyczaj charakteryzuje się jednym białym kwiatem z żółtą plamą na szczycie. Kwitnienie przypada na okres od marca do kwietnia. Roślina zapylana jest przez owady. Owoc stanowi gruszkowata torebka, a nasiona produkowane przez cebulki zawierają trujące substancje chemiczne. Śnieżyca w przeważającej części występuje w terenach górskich, Sudetach i Karpatach Wschodnich. Bardzo rzadko można ją znaleźć na nizinach. Aluwialne gleby, które porasta okresowo zalewane są przez wodę. Śnieżyca podlega ścisłej ochronie.

Śnieżyca wiosenna

Infrastruktura

Przez kilkanaście lat mojej obserwacji okolicznych terenów tak naprawdę niewiele się zmieniło. Jeśli chodzi o infrastrukturę parkingową pojazdy można zostawić na prowizorycznie utworzonych miejscach przy lesie od strony Uchorowa, oraz na wyznaczonych miejscach parkingowych we wsi Starczanowo. Rozwiązania logistyczne nie pozwalają jednak na utworzenie większej ilości miejsc postojowych, tym samym turyści przybywający na tak zwane pełne kwitnienie muszą liczyć się z tym, iż będą zmuszeni do pozostawienia pojazdów wzdłuż drogi przecinającej las i łączącej obie wsie.

We wsi Starczanowo rok rocznie organizowana jest podstawowa baza gastronomiczna, gdzie możemy się posilić i napić po całodniowym spacerze leśnym. Przy samym wejściu do Śnieżycowego Jaru od strony Uchorowa ulokowane są drewniane ławki i stoły.

Na głównym fragmencie szlaku wiodącym przez rezerwat zamontowano drewniane podesty, jednak w 2019 roku zostały one zdemontowane. Ostatnio spotkałem się z konetarzami dotyczącymi drewnianych kładek i pomysłami, by wybudowano je nad porastającymi las kwiatkami, by można było się przyjrzeć rośliną „z bliska”. Cóż, takie idee należy pozostawić bez komentarza, a pomysłodawców odesłać do szkół, by powtórzyli lekcje biologii, na których omawiany był chociażby proces fotosyntezy.

Dojazd do Śnieżycowego Jaru oznaczony jest tablicami informacyjnymi przy drodze numer 187. W samym lesie szlak oznaczono charakterystycznym symbolem śnieżycy wymalowanym na drzewach.

Oznaczenie szlaku

Nie tylko śnieżyce, czyli w Dolinie Warty

Sam Śnieżycowy Jar położony jest w przepięknej dolinie. Schodząc coraz niżej w dół i opuszczając ostatecznie granice rezerwatu, możemy pójść dalej na południe i dotrzeć do przepięknego brzegu rzeki Warta. Co ciekawe w tym miejscu wzdłuż rzeki biegnie zachodni odcinek Nadwarciańskiego Szlaku Rowerowego liczący sobie łącznie 122 kilometry. Swój początek ma w Poznaniu, a kończy się w Międzychodzie. Oznakowany jest na niebiesko. Jednakże to nie jedyny szlak rowerowy w tym obszarze. Również Duży Pierścień Rowerowy wokół Puszczy Zielonka swój koniec ma pomiędzy oboma wspomnianymi już wsiami, Uchorowem i Starczanowem. Udając się jednak nad brzeg Warty należy bezwzględnie sprawdzić, czy w danym dniu wolno przebywać na wspomnianym obszarze. W ostatnim czasie w lasach pojawiły się znaki z zakazem wstępu przesuwające w pewnym sensie granice poligonu w Biedrusku.

Oznaczenie szlaku rowerowego
Dolina Warty

Dwór w Uchorowie

Przyjeżdżając do Śnieżycowego Jaru warto również poświęcić kilka chwil na zobaczenie trzech zabytków znajdujących się we wsi Uchorowo. Pierwsze wzmianki o Uchorowie pochodzą z 1388 roku, a jej pierwszym właścicielem najprawdopodobniej był Paszek. W 1418 roku wieś przeszła w posiadanie Mikołaja Górki, poznańskiego kanclerza. Wraz z upływem lat wieś zmieniała wielokrotnie właścicieli, w 1503 roku przejął ją Mikołaj Młyński, w 1760 roku Mycielscy, potem Garczyńscy, a w 1813 Józef Goetendorf-Grabowski będący oficerem napoleońskim. Niestety w 1845 roku musiał sprzedać wieś z powodów finansowych. Majątek odkupiła niemiecka rodzina von Jagow. Uchorowo po raz kolejny zmieniło właściciela dopiero w 1918 roku, kiedy to ziemie nabył poznański przemysłowiec Zdzisław Droste.

Dwór w Uchorowie

Pierwszym ze wspomnianych wyżej zabytków jest pochodzący z 1870 roku dwór zbudowany dla niemieckiej rodziny von Jagow. Biały budynek charakteryzuje się piętrowymi ryzalitami w fasadach i trójkondygnacyjną wieżą w formie stożka. Dwór położony jest w parku o powierzchni 5,4 hektara otoczonym białym murem. Obecnie zarówno park, jak i dwór znajdują się niestety w rękach Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Niestety, gdyż zarówno z jednego jak i drugiego niewiele zostało. W trakcie okresu dzierżawy park zarósł zielskiem, tak samo zresztą jak i położony na jego terenie nieczyszczony od wieków urokliwy staw. W wielu miejscach parku natkniemy się na powalone podczas wichury konary drzew. Z dworu natomiast zostały już tylko ruiny. Dwór w Uchorowie nie jest jedynym w Polsce, który poprzez dostanie się w dzierżawę popadł w totalną ruinę. Takich miejsc na mapie naszego kraju są setki, jeśli nie tysiące. Dlaczego nikomu nie zależy na utrzymywaniu zabytków w należytym stanie? Dlaczego nikt nie dofinansowuje konserwacji ów obiektów? To tak naprawdę temat, na który można by napisać niejedną książkę.

Pozostaje jedynie powspominać czasu świetności dworu, a pamiętam je doskonale, gdyż miałem okazję uczęszczać do znajdującego się w jego pomieszczeniach przedszkola. Wysoko zawieszone sufity, niezliczona ilość pokojów, komnat, sala reprezentacyjna, skrzypiąca i uginająca się pod każdym krokiem drewniana podłoga, zdobienia ścian pobudzały w małym dziecku wyobraźnię do działania. Rozpościerające się w każdą stronę, rozłożyste szerokie konary rosnących tu od lat platanów dawały cień w gorące lata, kiedy to chłopcy z czarnej folii z odzysku i patyków budowały obozy w parku. Jesienią natomiast dzieci zbierały kasztany i żołędzie, z których na zajęciach, bądź w domu robiły ludziki. Zimą na stawie grano w hokeja robionymi w domowych warunkach drewnianymi kijami, natomiast wiosną na tym samym stawie łowiono ryby.

Dziś te obrazki pozostają już jedynie wspomnieniem z beztroskich czasów dzieciństwa. Współczesny park jest jedną wielką nędzą, a jeśli ktokolwiek zobaczy tu jakieś dziecko, to co najwyżej trzymające w ręku nową zdobycz technologiczną w postaci smartphonu, bądź słuchawek w uszach. Świat ewoluował do tego stopnia, że gdyby zestawić dwa obrazki dworu w Uchorowie, tego z końca lat 90 ubiegłego wieku i współczesnego, nikt nie uwierzyłby, że dzieli je tak krótki okres czasu.

Kaplica pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP w Uchorowie

Na tym samym terenie napotkamy kolejny zabytek, a mianowicie przepiękną ceglaną Kaplicę pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP z 1890 roku. Na szczęście świątynia będąca na wypożyczeniu kościoła katolickiego nie popadła w ruinę. Ponadto regularnie pod okiem konserwatora przeprowadzane są prace remontowe, a kilka lat temu zabytkowy ołtarz został przeniesiony w oryginalne miejsce do prezbiterium. Kaplica otwarta jest tylko na czas sprawowania mszy świętych, czyli w środy o godzinie 17:00 w czasie zimowym, oraz 18:00 w czasie letnim, jak i soboty o godzinie 17:00 i niedzielę o godzinie 10:00. W pozostałe dni świątynia pozostaje zamknięta. W Uchorowie nie ma parafii, a kaplica należy do Parafii w Białężynie.

Kaplica w Uchorowie

Szkoła Podstawowa im. Leona Masiakowskiego w Uchorowie

To trzeci i ostatni zabytek we wsi Uchorowo. Ceglasty budynek szkoły, do której dane mi było uczęszczać przez 4 lata dziś jest w trakcie remontu dachu. Wcześniej były tu trzy klasy na parterze, jedna klasa specjalna na piętrze oraz dwa mieszkania. W późniejszym okresie przebudowano pomieszczenia, wyburzono ściany i z trzech klas zrobiono jedno pomieszczenie pełniące funkcję świetlicy wiejskiej, gdzie odbywają się różnego rodzaju zebrania, jak i fakultatywne zajęcia aktywizujące dla dzieci. Na piętrze powstało trzecie mieszkanie, choć dziś żadnych z trzech mieszkań nikt nie zamieszkuje.

Zabytkowy budynek szkoły w Uchorowie

Na szkole znajdują się dwie tablice upamiętniające wspomnianego Leona Masiakowskiego. Jedna na murze zewnętrznym, a druga wewnątrz budynku. Leon Masiakowski był powstańcem wielkopolskim, nauczycielem jak i kierownikiem szkoły w Uchorowie. W październiku 1939 roku został aresztowany przez gestapo, a w listopadzie 1939 roku skazany na śmierć przez niemiecki sąd doraźny w Szamotułach. Jego dalsze losy pozostają nieznane.

Słowem zakończenia

Mogłoby się wydawać, iż teren pomiędzy Obornikami, a Murowaną Gośliną nie ma sobą nic do zaoferowania poza znanym coraz szerszemu gronu ludzi Rezerwatem Przyrody Śnieżycowy Jar. Jednakże po raz kolejny łapię się na tym, że gdy wybieram się do jednego miejsca, wokół dostrzegam kolejne ciekawe, o których nikt nic nie mówi. Taka jest właśnie ta nikomu nie znana, nigdzie niewspomniana wieś. A skoro jeżdżąc chociażby po zniewalająco pięknych terenach portugalskiej Doliny Douro można się zatrzymać w mało znanej, z pozoru nie mającej nic do zaoferowania miejscowości São Mamede de Ribatua, której populacja jest niewiele większa od omawianej tu wioski, dlaczego nie zatrzymać się w Uchorowie, zwiedzając Śnieżycowy Jar?