Jestem Eliah. Jestem Masajem. Pochodzę z Kilimandżaro, z kontynentalnej części Tanzanii. Na Zanzibarze pracuję od dwóch miesięcy. Jest tu też mój kuzyn. Mieszkamy w jednej z części hotelu. Pracuję w ochronie. Jak pewnie zauważyliście wszyscy pracownicy ochrony noszą stroje Masajów. Moim językiem ojczystym jest masajski. Znam też suahili. Angielskiego uczyłem się w szkole. Chodziłem na kurs zanim zacząłem pracę w hotelu. Zawsze mam zmiany nocne. Pracuję do 7 rano i potem idę spać. I tak przez sześć dni w tygodniu. Na kontynencie nie miałem gdzie pracować, więc postanowiłem przyjechać tutaj.

Gdy odwiedzam rodziców muszę najpierw przepłynąć łodzią na kontynent, a dopiero potem wsiąść w autobus. Do Kilimandżaro jest bardzo długa droga. Co prawda latają tam bezpośrednio samoloty z Zanzibaru, ale nie są dla nas. Nie możemy sobie pozwolić na kupno biletu. Taki przelot jest bardzo drogi i kosztuje 50 dolarów. Nie stać nas na to. Musimy jeździć autobusami.

W Tanzanii wiele ludzi jest bardzo biednych. Jeśli chcesz iść do dobrej szkoły, musi to być szkoła prywatna za którą trzeba zapłacić. Rodziny tanzańskie są bardzo biedne i nie mają pieniędzy, żeby płacić za edukację. U Was w Europie jest inaczej. Każdy jest bogaty i idzie do szkoły. Kończy jedną klasę, idzie do drugiej.

Mam jednego brata i jedną siostrę. Siostra chodzi do szkoły podstawowej, a brat do szkoły drugiego stopnia. Mieszkają z rodzicami w Kilimandżaro. Pokażę Wam zdjęcia. To moja siostra, a to mój brat. Mają na sobie tradycyjne masajskie stroje. Nie są to szkolne uniformy.

Ja jestem chrześcijaninem. Chrześcijaństwo przeważa w Tanzanii. Na Zanzibarze wszyscy są muzułmanami. Nie przepadam za tą religią. Dobrze, że jesteście chrześcijanami. Islam wpływa w znacznym stopniu na zatrudnienie na wyspie. Muzułmanie nie chcą pracować w hotelu, gdyż nie mogą serwować alkoholu, uczestniczyć w organizowanych tutaj zabawach. Cóż, w ten sposób my, mieszkańcy kontynentalnej Tanzanii możemy przyjeżdżać i dostajemy pracę, gdyż nie mamy problemu z podejmowaniem zajęć, których mieszkańcy Zanzibaru wykonywać nie chcą, czy też nie mogą.

W Tanzanii jest coraz więcej turystów. Wszyscy przyjeżdżają oglądać przyrodę, parki narodowe. Ale żeby to zobaczyć trzeba mieć bardzo dużo pieniędzy. Trzeba zapłacić więcej niż za pobyt tutaj.

Jesteście z Europy. Zauważyłem, że Europejczycy nie lubią mieć dużych rodzin. Podchodzicie do życia inaczej niż Afrykanie. Najpierw jedno dziecko, konto w banku i jak dziecko ma zabezpieczoną przyszłość finansową to dopiero decydujecie się na drugie. U nas jest inaczej. Rodziny są duże, szóstka dzieci nikogo nie dziwi. W Afryce przelicznik jest prosty. Żeby mieć jedno dziecko trzeba posiadać jedną krowę, dwójka dzieci dwie krowy i tak dalej. Ilość posiadanych krów jest wyznacznikiem tego, czy i ile dzieci będziemy w stanie wyżywić.

Gdybyście potrzebowali kompana w spacerze do wioski, czy po plaży wiecie gdzie mnie szukać. Wiem, że beach boys potrafią być uciążliwi.