Park Krajobrazowy im. gen. Dezyderego Chłapowskiego

Czas pandemii, blokada możliwości podjęcia dalekich podróży, doskonale sprzyja poznawaniu swojego własnego podwórka. Tym razem znowu coś z Wielkopolski, a mianowicie kolejny z parków krajobrazowych, imienia generała Dezyderego Chłapowskiego.

Coimbra – zakończenie w miejskim stylu

Wyjeżdżając do Portugalii popełniliśmy pewien błąd. Otóż kupiliśmy bilety w jedną stronę, licząc, że złapiemy coś na powrót w równie korzystnej cenie. Niestety przeliczyliśmy się i musimy teraz wracać z Porto. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Gdyby nie ów błąd i przymus powrotu z północnej części kraju, pewnie jeszcze przez długi czas nie odwiedzilibyśmy Coimbry, a w ten sposób nadarzyła się ku temu doskonała okazja. Zanim jednak dojedziemy do trzeciego co do wielkości miasta Portugalii, udamy się jeszcze do portowego miasta Peniche położonego na małym półwyspie. Zostawiamy auto na potężnym betonowym parkingu i udajemy się do miasta.

Tomar, Batahla, Alcobaça – Trzy perły UNESCO w portugalskiej koronie

Marvão opuszczamy wcześnie rano, gdyż czeka nam dziś kilkugodzinna podróż po najbardziej spektakularnych klasztorach na terenie Portugalii. Przemierzając na zachód teren coraz bardziej się wypłaszcza a my dojeżdżamy do pierwszego przystanku na trasie, miejscowości Tomar. Turyści przyjeżdżają tu w zasadzie tylko i wyłącznie jednym celu, a mianowicie odwiedzeniu Klasztoru Zakonu Chrystusa, czyli Convento de Cristo. Zostawiamy zatem auto na znajdującym się poniżej parkingu i ruszamy w górę na tereny tej jakże fascynującej budowli.

Park Przyrody Serra de São Mamede

Planując wyjazd do Alentejo zamierzaliśmy odwiedzić jakąś ze słynnych tutejszych winnic. Nauczony doświadczeniem z poprzedniej wizyty w portugalskie Dolinie Douro na północy kraju, nie widziałem sensu rezerwowania niczego z wyprzedzeniem, co okazało się ogromnym błędem. Otóż północna część kraju cierpi na niedobór turystów. Choć może nie jest to właściwe stwierdzenie, gdyż ludzie tam żyjący chyba niespecjalnie narzekają na ten stan rzeczy. Zupełnie inaczej mają się sprawy w Alentejo, gdzie bliskość stolicy, kilka perełek wpisanych na listę UNESCO, ekskluzywne hotele SPA położone na terenach winiarni, sprawiają, że przyjeżdża tu rzesza turystów z zasobnymi portfelami, jak i wielu tak zwanych jednodniowców, którzy bez problemu tego samego dnia wieczorem wrócą do Lizbony. Wracając jednak do głównego wątku, obdzwaniając wszystkie znajdujące się na naszej dalszej trasie winnice, nie uzyskałem żadnego wolnego terminu na ich zwiedzanie. Cóż, z jednej strony pewien niedosyt, z drugiej na pewno do Portugalii jeszcze nie raz wrócimy, a może i także do Alentejo zważywszy na fakt, iż jest to na tyle duży region, że tym razem mogliśmy się skupić tylko na pewnej jego części. Ruszamy zatem dalej w obręb Parku Przyrody Serra de São Mamede.

Estremoz, Elvas i O Montado, czyli w lesie korkowym

Wyruszając z Evory w kierunku północno-wschodnim do Estremoz trafimy na najbardziej charakterystyczny krajobraz Alentejo, a mianowicie sielskie pocztówkowe widoki lasów korkowych zwanych tutaj Montado. Pośrodku drogi do Estremoz w małej miejscowości Azaruja znajdziemy fabryki zajmujące się obróbką zdartej z drzew kory. Zatrzymujemy się na moment, by podejrzeć przywiezione tu ogromne ilości kory. W zasadzie wzdłuż całej trasy do kolejnej miejscowości zarówno po jednej jak i po drugiej stronie drogi w oczy rzucają się okorowane po części drzewa. Jest to dość niecodzienny widok, gdyż jak już wspomniałem wcześniej Portugalia jest największym producentem i jednym z kilku nielicznych krajów porośniętych tym unikatowym gatunkiem drzewa. Jeśli komuś byłoby mało sielskich pejzaży warto zaznaczyć, że wokół położonych jest wiele winnic dodających uroku całości krajobrazu.

Monte-moro-novo, Arraiolos i Evora – serce Alentejo

Stolica Portugalii jest osobliwa na wiele sposobów. Otóż sama w sobie ma do zaoferowania tyle, że można by tu spędzić resztę życia. Jeśli jednak komuś byłoby mało i szukałby urozmaicenia w kilka chwil znajdzie się nad Oceanem Atlantyckim, ucieknie w wyżej opisane gąszcze dzikiej zieleni, uda się na północ do perełek pokroju Obidos, czy też Tomar, do których jeszcze wrócę w moich opowieściach, pomknie na południe na słoneczne wybrzeża Algarve, bądź też koniec końców tak jak my ruszy na wschód.

Skarby Parku Przyrodniczego Sintra-Cascais

Gdy rok wcześniej powracałem do domu po zwiedzenia Doliny Douro i fragmentów leżącej na północy Portugalii prowincji Minho, pomyślałem sobie, że muszę jeszcze wrócić do kraju Magellana i Da Gamy w celu poznania Alentejo, sielskiego regionu zajmującego jedną trzecią kraju, porośniętego korkowym lasem, słynącego z docenianych na całym świecie win. Jak pomyślałem tak zrobiłem i rok później z końcem września wysiedliśmy na lotnisku w Lizbonie, tym razem nie mając w planach zwiedzać stolicy Portugalii.

Rowerem po niemieckiej stronie wyspy Uznam

Północno-zachodnie krańce województwa zachodnio-pomorskiego, czyli innymi słowy okolice Zalewu Szczecińskiego to miejsce szczególne na mapie Polski. Niespotykane walory przyrodnicze Wolińskiego Parku Narodowego, wszechobecność wody, z jednej strony wspomnianego Zalewu Szczecińskiego, a drugiej Morza Bałtyckiego, niezliczona ilość jezior oraz wysp, a także rozsiane po całym regionie zabytki i muzea przypominające nam o czasach II wojny światowej, sprawiają, że o niemal każdej porze roku można spotkać tu turystów. Jedni wylegują się na plażach, a inni wybierają bardziej aktywne formy spędzania wolnego czasu. Jest jeszcze jedna rzecz, która jest niezmiernie kusząca i zachęca do odwiedzin, a mianowicie niemiecka wersja wyspy Uznam, czyli Usedom, o której słów kilka w niniejszym wpisie.

Maghreb – epilog

W ciągu kilkunastu dni przebyłem Maroko z północy na południe. Zrodzone gdzieś po drugiej stronie cieśniny Gibraltarskiej na skale niewzruszenie stojącej na krańcu Starego Kontynentu marzenie o podróży do tej szemrzącej kilkanaście kilometrów dalej w tle Afryki ziściło się. Tym razem oglądałem ją nie daleko w drugim planie, ale wszedłem do jej wnętrza, starałem się wycisnąć z niej jak najwięcej, zgłębić jej duszę, poznać obyczaje i kulturę, dotknąć codzienności, porozmawiać z jej mieszkańcami. Północ sprawiająca wrażenie południowej Hiszpanii, odbicie lustrzane andaluzyjskich pueblos blancos i arabskiej architektury. Południe tętniące życiem, zupełnie inne, wrota Czarnego Lądu, jego początek i zalążek.

Ouzoud – Potęga natury

Gdy tylko sięgam pamięcią do dzieciństwa czy lat młodości zawsze uwielbiałem wodospady. To one były największym ucieleśnieniem potęgi natury. Przytłaczające ilości wody spadające z kilkudziesięciometrowych skał, niesamowita siła, kotłująca się para wodna wprawiały mnie zawsze w osłupienie, przepełniały podziwem, sprawiały, że nabierałem szacunku do otaczającej mnie przyrody. Wodospad Kamieńczyk w Szklarskiej Porębie, majestatyczne wodospady na Jeziorach Plitwickich, w Parku Narodowym Krka, czy też ukryte na uboczu dróg wodospady Kravica w Bośni i Hercegowinie nie dorównywały co prawda największym gigantom tej planety, ale zawsze podnosiły adrenalinę, napawały serce radością.

Page 1 of 16

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén