Mohammad cz. 1

Do mojego kolejnego miejsca docelowego docieram około południa. Taksówkarz wysadza mnie na obrzeżach miasta. Życie toczy się tutaj powoli, mozolnie, monotonnie. W zasadzie nie jest to jakimś wielkim powodem mego zdziwienia. Komu tak naprawdę chciałoby się cokolwiek robić w tak wysokich temperaturach.

Beztroskie chwile w Kaszan

Pierwsze, co rzuca mi się w oczy to niewątpliwie specyficzna architektura miasta. Niskie, łączone ze sobą budowle o kopułowych dachach, jasnych murach zbudowanych jakby z mieszanki słomy i błota. Miejscami podniszczone, zrujnowane, wyglądają jakby były miejscem niedawnej wojny lub ataku terrorystów, których próżno szukać w tym mieście.

Read More

Hossein cz. 2

Przebudziłem się w miarę wypoczęty i dopiero po chwili popadłem w ekscytację, gdyż przecież mamy piątek, dzień święty, tak jak dla nas niedziela, a przecież jestem w drugim najbardziej religijnym mieście kraju! Tego dnia do Qom przyjadą pielgrzymi z całego Iranu. Nasz gospodarz prosił, żebyśmy wstali o godzinie siódmej rano, przygotowali się do wyjścia i pojechali na obchody ów dnia. Gdy się obudziłem zauważyłem, że dom jest pusty. Wpadłem w panikę, gdyż nie chciałem przegapić obchodów tegoż dnia. Okazało się, że strefa czasowa w moim zegarku nie przestawiła się z tureckiej na tutejszą i budzik zadzwonił półtorej godziny za późno. Jordan również zaspał. Natychmiast wysyłamy wiadomość tekstową do Hosseina. Okazuje się, że pojechał ze swoją żoną do lekarza, gdyż źle się czuła i za moment po nas przyjedzie. Odetchnąłem z ulgą.

Read More

Hossein cz. 1

Jest późny wieczór. Zmrok zapada tutaj nagle, dość wcześnie bo już przed godziną osiemnastą. Wysiadłem z autobusu i od razu poczułem powiew ciepłego powietrza. Mimo, że słońce już dawno zaszło, panujące temperatury są nadal bardzo wysokie. Stąpam właśnie po drugim co do ważności świętym mieście Iranu. Wszyscy odradzali mi wizytę w tym miejscu. Postawiłem jednak na swoim, gdyż chciałem zobaczyć islam w jego bardziej radykalnej formie, jego prawdziwe oblicze, głębię jego duszy. To właśnie Qom będące z dala od turystycznych szlaków, wytyczonych tras, wydaje mi się miejscem najbardziej odpowiednim na konfrontację z jednym z moich głównych celów wizyty w kraju owładniętym otoczką islamu.

Read More

Amir Reza

Przemierzam kilkaset metrów i zostaje zatrzymany przez kolejnego człowieka. Siedzący na motorze pan jest cały w smarach i ma na sobie stare, znoszone ubrania. Dość energicznym gestem ręki wskazuje mi na stojące obok drzewo. Na pierwszy rzut oka to orzech. Spostrzeżenie najwyraźniej było właściwe, gdyż ów człowiek zgniata dwa włoskie orzechy w ręku i daje mi do spróbowania. Po chwili powtarza proceder i daje mi kolejne dwa. Pozdrawia mnie serdecznie i odjeżdża.

Read More

Hassan

Wstępem słów kilka

Dopadło mnie straszne zmęczenie, kolejna noc kiedy ledwie zmrużyłem oko. Pośrodku mroku marzę o ciepłym, miękkim łóżku, zatopieniu się pod grubą kołdrą. Muszę o tym jednak jak najszybciej zapomnieć, bo przez najbliższy czas swojej rozkosznej krainy snów nie ujrzę. Nie poczytam książki, nie obejrzę żadnego filmu, jak i nie posłucham swojej ulubionej muzyki.

Read More

Pożegnanie z Islandią

Dzień 17 Polska gościnność

Siódma dziesięć rano. Słyszę odgłos dzwoniącego budzika. To już dziś. Dziś wracamy do domu. Zanim jednak to nastąpi czeka nas dwadzieścia trzy kilometry walki z okropnym wiatrem do Asbru, a potem jeszcze kilka kilometrów na terminal lotniska. Poranna przeprawa zajmuje nam dwie godziny z kawałkiem. Finalnie docieramy do Anity, z którą nawiązaliśmy kontakt jeszcze przed wyjazdem na wyspę.

Read More

Ove i jego sentymentalna podróż

Dzień 15

Kolejny dzień na wyspie i kolejny który zaczyna się mżawką. Cóż, przyzwyczailiśmy się już do tego w ostatnich dniach. Celem na dziś jest jak najszybsze przejechanie ostatnich pięćdziesięciu kilometrów jedynki, która od Vik jest nie do zniesienia ze względu na wzmożony ruch. Tak naprawdę kontynuowanie jazdy do stolicy główną drogą mija się z celem. Widoki nie zwalają z nóg, a ruch i styl jazdy Islandczyków są w stanie wprowadzić człowieka w depresję.

Read More

Islandzka wichura i kilka słów o krachu finansowym

Dzień 13 Chwile grozy i walka o przetrwanie

Trzynasty dzień rowerowej przygody na Islandii może troszkę stereotypowo, ale jak przystało na liczbę trzynaście należy do pechowych. Zanim jednak ruszymy przed siebie, kontaktujemy się z zaznaczonymi na otrzymanej jeszcze w Reykjaviku mapie, tak zwanymi entuzjastami rowerowymi, którzy służą pomocą w nagłych, kryzysowych sytuacjach. Chłopak co prawda przyjechał, ale jedyne co był w stanie zrobić, to dokonać oględzin opony i powiedzieć, że możemy wyciąć kawałek starej dętki i przykleić ją od spodu, żeby zabezpieczyć rozcięcie od środka. Na ten pomysł wpadłem już wcześniej. Niestety nie posiada żadnych zapasowych części, a w szczególności opony o rozmiarze dwudziestu ośmiu cali. Co więcej nie dysponuje również żadnym zestawem naprawczym.

Read More

Ptaki Hitchcocka i gierki Islandczyków z Unią Europejską

Dzień 11 Na lagunie lodowcowej

Dzień rozpoczyna się dość leniwie. Znowu deszcz. Nikt z nas nie chce opuszczać namiotu, ale w końcu musimy się zebrać w sobie. Południowej części wyspy nie polubimy. Kolejny dzień i znowu deszcz. Krajobrazy albo nieustannie spowite we mgle, albo gdy już na chwilę zaprezentują swój charakter, nie mają nic powalającego do zaoferowania. Skały i ciemny piach ciągną się niezmiennie dziesiątkami kilometrów.

Read More

Pierwsze kilometry w południowej Islandii

Dzień 9 Norweski kompan

Pada. Całą noc pada, a ja nie mogę zasnąć przez odgłosy przesuwanych drzwi w przyczepie kempingowej stojącej tuż przy naszym namiocie. Cały czas ktoś hałasuje. Dochodzę do wniosku, że dużo łatwiej jest mi zasnąć na odludziu, gdzie nikt się nie kręci, nie przeszkadza. Deszcz i wiatr nie są zwiastunem łatwego dnia. Kolejny ciężki dzień po wymęczonych wczoraj siedemdziesięciu kilometrach. Wymiana spostrzeżeń z Norwegiem na temat dzisiejszego odcinka i ruszamy przed siebie, póki wiatr nie rozszalał się jeszcze na dobre.

Read More

Page 1 of 6

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén