W Wilnie i Trokach

Uniwersytet Wileński

Kolejnym punktem na naszej liście miejsc, które warto zobaczyć w Wilnie, jest Uniwersytet Wileński, jeden z najstarszych tego typu obiektów w Europie Wschodniej. Został założony w 1579 roku przez jezuitów, którzy chwilę wcześniej zostali zaproszeni na Litwę w celu walki z reformacją. W 1832 został zamknięty przez Rosjan i ponownie otwarty w 1919 roku. Na terenie Uniwersytetu możemy doszukać się różnych stylów architektonicznych, między innymi budynków gotyckich, renesansowych, barokowych, jak i klasycystycznych. Jest to spowodowane jego kształtowaniem się na przełomie kilku wieków. Dziedzińce nazwano imionami zasłużonych wychowanków i profesorów uczelni. Dziś uniwersytet składa się z 12 wydziałów, na których łącznie studiuje około 23 tysięcy osób. Biblioteka uniwersytecka może poszczycić się zbiorami, których liczba urasta do 5 milionów ksiąg drukowanych i rękopisów. Wśród nich znajduje się oryginalny egzemplarz pierwszej litewskiej książki, Katechizmu Martynasa Mazvydasa.

Read More

W stolicy Litwy, Wilnie

Pomysł odwiedzenia krajów nadbałtyckich pojawił się wiele lat temu. W pierwotnej wersji miała być to podróż autobusem. Nie doszła jednak do skutku. Pod lupę trafiły inne miejsca. Przed trzema laty przy okazji otwarcia nowych połączeń tanich linii lotniczych z komfortową przesiadką idea powróciła. Wtedy jednak wygrał Iran, a północ poszła w odstawkę. Dogodne ułożenie dni w weekendzie majowym, a co za tym idzie drogie jak zawsze loty dokądkolwiek sprawiły, że kraje bałtyckie dostały swoje przysłowiowe pięć minut. Tym razem samochodem. Zebrane do tej pory doświadczenie podpowiedziało, że w przypadku tego wyjazdu będzie to najbardziej optymalny środek lokomocji.

Read More

Salim

Pochodzę z Dar Es-Salam. Pracuję tu jako animator. Mam zabawiać gości hotelowych. Organizuję różne zadania dla turystów jak siatkówka, stretching, joga. Yuma jest moim szefem. Pewnie przyjechaliście na podróż poślubną. Wiele osób tak robi. Ja byłem żonaty 2 tygodnie. Moja żona była z Kenii. Rozwiodłem się dość szybko. Wszystko było dobrze do czasu ślubu. Potem zaczęły się problemy, a o wszystkim przeważyła sytuacja, kiedy to dostałem od żony cegłą w głowę. Ojciec stwierdził, że mam sobie dać spokój, że życie z taką kobietą nie ma sensu. W Afryce mamy trzy rodzaje małżeństw, cywilne, kościelne i plemienne. U Was jest inaczej. Z tego co słyszałem macie śluby cywilne i kościelne. Nie możecie po rozwodzie poślubić kolejnej kobiety, biorąc ślub kościelny jeśli ta poprzednia nadal żyje. Jeśli chcesz się rozwieść w Tanzanii idziesz do sądu, składasz dokumenty i się rozwodzisz. Czasami sąd zabiera dobra materialne i przekazuje żonie. Sąd zawsze stoi po stronie kobiet.

Read More

Laurent

Jestem Laurent. Mam 25 lat. Mieszkam w wiosce. W Nungwi. Codziennie rano idę do pracy plażą pieszo i tak samo wracam do domu. Pracę w barze zaczynam każdego dnia o 9 i jestem tu do 17. Co prawda jestem muzułmaninem, ale nie mam z tym problemu, by obsługiwać i sprzedawać alkohol. Rzadko bo rzadko, ale zdarzy mi się, że sam też coś wypiję. Mało kto z Zanzibaru chce tu pracować. Religia na to nie pozwala. Dlatego większość pracowników pochodzi z kontynentu, a rodowici mieszkańcy Zanzibaru, jeśli podejmują się już jakichkolwiek prac w resortach, są to raczej zajęcia związane z ogrodnictwem, czy też sprzątaniem, albo pracami naprawczymi.

Read More

Eliah

Jestem Eliah. Jestem Masajem. Pochodzę z Kilimandżaro, z kontynentalnej części Tanzanii. Na Zanzibarze pracuję od dwóch miesięcy. Jest tu też mój kuzyn. Mieszkamy w jednej z części hotelu. Pracuję w ochronie. Jak pewnie zauważyliście wszyscy pracownicy ochrony noszą stroje Masajów. Moim językiem ojczystym jest masajski. Znam też suahili. Angielskiego uczyłem się w szkole. Chodziłem na kurs zanim zacząłem pracę w hotelu. Zawsze mam zmiany nocne. Pracuję do 7 rano i potem idę spać. I tak przez sześć dni w tygodniu. Na kontynencie nie miałem gdzie pracować, więc postanowiłem przyjechać tutaj.

Read More

Yuma

Jestem Yuma.  Pochodzę ze Stone Town zupełnie inaczej niż większość pracujących tu ludzi. Mieszkam niedaleko domu Freddiego Mercury, który obecnie jest muzeum. Do pracy dojeżdżam codziennie z kolegą. Każdego dnia 60 kilometrów w jedną i 60 w drugą stronę. Kolega organizuje wycieczki. Ja jestem animatorem. Moim zadaniem jest organizacja i prowadzenie zajęć dla gości w tym ośrodku. Rano aerobik wodny, potem siatkówka, pétanque i znowu siatkówka. Gdy kończę pracę czasami muszę poczekać, aż mój kolega wróci z jakiejś wycieczki.

Read More

Epilog

Dopada mnie straszne zmęczenie. Całą noc spędziłem na lotnisku. Znowu pogrążam się w marzeniach o ciepłym, przytulnym łóżku. Na takowe luksusy przyjdzie mi niestety jeszcze trochę poczekać, więc nie pozostaje mi nic innego jak uzbroić się w cierpliwość. Ostatnie dni pokazały mi jednak, że wszystkie te udogodnienia nie są mi potrzebne, żeby być szczęśliwym, rozkoszować się procesem poznawczym, zagłębiać się w nową kulturę, poznawać nowych, wspaniałych ludzi.

Read More

Mohamed raz jeszcze

Już na samym początku mojej wyprawy po kraju byłem świadomy tego, że będę musiał zmienić czasowo swoje plany. Spowodowane to było przybyciem na miejsce dzień później niż zakładałem. Początkowo chciałem zjeżdżać nad Zatokę Perską, ale jeden dzień to za mało. Będąc zatem w Shiraz postanowiłem, że ostatni dzień na irańskiej ziemi spędzę na pustyni i jeziorze słonym, znajdującymi się niedaleko miasta Kaszan. Skontaktowałem się z Mohamedem oznajmiając, że chciałby go odwiedzić jeszcze raz, wracając na północ kraju. Niezmiernie się ucieszył.

Read More

Peyman cz. 4

Wieczór w międzynarodowym towarzystwie

Z daleka widzę podjeżdżającego Peugeota, a w nim oprócz Peymana dwóch innych mężczyzn. Jednym z nich jest pochodzący z Malezji Shawn, a drugim poznany już wcześniej Kai z Niemiec. Ten pierwszy zostaje z nami na noc, a ten drugi towarzyszy nam w zwiedzaniu miasta.

Read More

Peyman cz. 3

W poszukiwaniu gry świateł

Dzień rozpoczynamy dość wcześnie, nie tracąc czasu na śniadanie natychmiast udajemy się do meczetu. W drodze do miasta na wszystkich trzech pasach dojazdowych dostrzegam z oddali sznury samochodów zapychających ulice. Nie jest to niczym szczególnym o tej porze dnia, zresztą tak jak i w krajach europejskich wszyscy próbują dostać się do pracy. Zahaczamy również o stację paliw, gdzie cena po raz kolejny mnie zaskakuje. Otóż litr czy to benzyny, czy też oleju napędowego kosztuje tyle samo, a mianowicie 10.000 riali, co w przeliczeniu na naszą walutę daję sumę złotówki z groszem. Zatankowanym pojazdem ruszamy w kierunku meczetu.

Read More

Page 1 of 7

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén